Posty

Wyświetlanie postów z 2011

Goła Pupka :)

Nie wulgaryzmy czy tym podobne. Ale rozwój z gołą pupą następuje krokami milowymi. Taki mam zwyczaj, że gdy zmieniam Dziecku memu pieluchę rozkładam podkład jednorazowy (tylko z nazwy jednorazowy) i zostawiam Dziecko z golusią pupcią na tyle aż jej się znudzi czyli do pół godziny. Czasem jakieś siku się pojawi ale to nieważne. Ważna jest istota rozwojowa w tych momentach. Królewna moja czując iż jest wolna od pieluchy od razu zaczyna szaleć. Piski, okrzyki radości prezentacja zębali, turlanie się na boki, brzuch i plecy... Właśnie pierwsze obracanko stało się z gołą pupą. Guganie, piski i śmiechy w głos - z gołą pupą. Podnoszenie do siadu - z gołą pupą. Łapanie za stópki - z gołą pupą. Podnoszenie pupy w górę - z goła pupą i przemieszczanie się także a i pierwsze próby do raczkowania też, bo nóżki podkurcza i przesuwa się do przodu... I tak ostatnio myślę czy gdyby nie ta goła pupa - rozwój byłby wolniejszy? Późniejszy? Czy jak? Ta swoboda ruchu jest tak istotna dla Dziecka mego jak …

POświąteczny Wyjec.

Całe szczęście, że święta się skończyły. Migracje rodzinne może i miłe ale męczące jak cholera. Wczoraj pierwszy dzień po świętach myślałam, że odpocznę choć trochę a tu dupa. Gdyż spędzając cały dzień sam na sam z Dziecięciem Swym myślałam, że oszaleję jeszcze bardziej. Nie wiem czy to przez nadmiar twarzy czy wycieczki poza dom a może przez tą cholerną jedynkę na górze? Mojemu Dziecku włączył się wyjec. Cały dzień chodzę jak ślama (powiedzenie mojej mamy). Nie mam jak iść do kibla o myciu zębów nie wspomnę.... itp. Szlag mnie trafia w dodatku nosić Dziecka nie mogę bo kręgosłup boli strasznie a w chuście też odpada bo cierpię okresowo i sił nie mam. I generalnie wszystko jest na NIE. Mikołaj był dobry w tym roku ale szybko przeszła mi radość nad prezentami. Dochodzę do wniosku, że potrzebuję pomocy. Nie daję rady jak jest trudniej i muszę się zgłosić bo pigułki te słynne, co większość bierze, bo nie chcę nikomu krzywdy zrobić... Pogoda mnie dobija a chęci na cokolwiek brak absolutn…

Życzenia w locie!

Ślę Wam wszystkim moi drodzy i kochani czytelnicy i podglądacze, życzenia w locie między suszarką do włosów, mlekiem z butelką a pieluchą i strojeniem na Wigilię...! Świąt pełnych miłości, ciepła i spokoju :)

Przy okazji.

Obraz
Nie. Nie będzie o słodyczach. Choć cukier będzie odczuwalny... Jestem Mamą. Mam Córkę. Tak to oczywiste a codziennie nie mogę się nadziwić. Jak to JA Matką? Para granatowych oczu bezczelnie wpatrzona w moją facjatę jak w obraz. I co Ona we mnie takiego widzi? Mamo chcę jeść. Daj butelkę! Mamo przytul mnie. Mamo pieluchę zmień. Mamo pobaw się ze mną. I Kaszka też mniaam. Hehe patrz jakie mam zęby :) Mamo boli mnie. Mamo nie chcę już leżeć! Mamo chcę popatrzeć. Zostaw laptopa! Mamo a kiedy będzie tata? Mamo tata się spóźnia. Foch Nie budźcie mnie! Mamo a może na dwór? Oglądamy Magdę M? Mamo swędzą mnie te zęby. Moja rączka jest taaka doobra. Zrzygałam się. Mamo jaka Ty dooobra jesteś mniaam! Mamo chcę spać. Po lulaj mnie... Jaka doobra zupka :) A Czarodziejkę z Księżyca? Jest taka kolorowa :) A jaka fajna łyżeczka Daj mi pilota. Nie mogę trafić smoczkiem do buzi. Mamo! Chodź do mnie!!! Foch Mamo leżę na brzuchu! A już nie.  Mamo fajnie śpiewasz. I tańczysz a co Ty robisz? Nie cho…

Sprzątająco.

Obraz
Matka lata na miotle, mopie, szczotce i szmacie jak szalona.  Pamiętam gdy jako dziecko ganiana przez mamę do pomocy przy porządkach przedświątecznych przeżywałam męki i katusze. Klęłam pod nosem i często gęsto nie hamowałam swoich frustracji zatruwając dookoła wszystkim atmosferę przygotowań. A moja Mama tak bardzo wielbiła błysk w naszym gniazdku i świeżość pachnących świąt. Teraz przyszła kryska na matyska, bo z wzajemnością zmieniłam się w moją Mamę. ROBIĘ TO SAMO! Wczoraj okna a dziś szafki w kuchni. Co prawda mam ich aż 6 ale każda w środku i na zewnątrz błyszczy. Mąż pokrzykuje na mnie: gdzie firanki? gdzie chodniki? Zimno będzie a wichura za oknami i wiatr czuć na plecach... Więc wydumałam a co! Potrzeba matką wynalazków nie? Zasłona wisi ale tak inaczej, bo druga na kanapie za nakrycie służy :) Tak Nam się spodobało, że będę polować na zasłony w SH po niedzieli. Może coś wygrzebię i okno zmienię na Święta? Uwielbiam zmiany, przestawianie mebli i sprzątanie poprzez wyrzucanie…

"Świadome" Macierzyństwo.

Dzięki temu, że wciąż się kształcę mam okazję przebywać z ludźmi i ich obserwować. Już w tamtym roku zwróciłam uwagę na pewne zjawisko. Spotkałam młode kobiety w stałych związkach partnerskich, które świadomie i otwarcie mówią o tym, że nie chcą być matkami. Sam fakt ten tak bardzo je przeraża, że strach ten paraliżuje wręcz całe ciało i umysł. Nie widzą siebie w takiej roli, małe Dziecko dla nich to abstrakcja itp.. itd... Powodów są setki, tysiące, miliony a może nawet tuziny. Gdy byłam w ciąży uznałam to za egoizm. Co ciekawe pytając się tychże kobiet czy ich mężowie/partnerzy wiedzą o ich przekonaniach odpowiadają, że nie. Panowie Ci wywierają presje na nie bo chcą mieć dzieci nie wspominając już o dalszych rodzinach rzucających co i rusz pytanie "To kiedy...?" Dziś z perspektywy bycia matką Małego Cudownego szkraba w ogóle mnie nie dziwi to podejście. Ciąża była dla mnie mało przyjemnym i trudnym okresem. Czas tuż po narodzinach był koszmarny do momentu skończenia karm…

Duży Bobas.

Cholera! Jak Dzieci ROSNĄ!

Mamy w domu Bobasa. Duuużego Bobasa. Ma 4,5 miesiąca a ubranka 3-6 miesięcy są na styk. Długość Malucha to 69cm! 11 cm więcej od urodzenia! Waga - 7600. Zęby idą jak szalone obydwie jedynki na dole są widoczne. A pod palcem wyczuwamy już te górne. Za nami kolejny skok rozwojowy ale o chwili oddechu nie ma mowy... bo przecież zęby... Bobas uwielbia każde jedzenie jakie podajemy. Choć po ostatnim szczepieniu był lekki bunt. Ale najwspanialsze jest co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne. Czyli charakterek Naszej Malutkiej. Wspominałam już o tym jak moje Dziecię potrafi się obrażać? Jak jest głodna - wrzask totalny. Momentami przeraża mnie fakt, że Bobas jest wpatrzony w matkę jak w obrazek. Potrafi się wpatrywać godzinę (!) na moją gębę. Nawet jak Ojciec wraca z pracy i bierze Dziecię to wzrok wpatrzony we mnie... W zasadzie nie wiem jak to możliwe aby tak wielbić matkę - wariatkę. Owszem matka wielbi swe Dziecię ale nie aż tak! Może za mało?

Na linii matk…

Rozszerzanie diety - badania własne cz. 2

Rozszerzanie diety spędzało mi sen z powiek. Czytałam tyle ile mogłam i tylko głupiałam bardziej. Podałam jabłko - było źle. Podałam kaszkę - tu lepiej. Ale co dalej? Kupiłam pierwszą marchewkę z babydream. Moja Królewna spałaszowała na raz prawie pół słoiczka! Jak jej zabrałam to była afera. Tak jej posmakowało. Spokojnie następnego dnia dałam jej resztę. - Nic się nie działo negatywnego. Kolejnego dnia ugotowałam samodzielnie marchewkę z ziemniakiem. Wyszło 2/3 słoiczka - Malutka spałaszowała wszystko. Wczoraj natomiast zrobiłam trochę na zapas. Ugotowałam marchewki z ziemniaczkami w wodzie bez jakichkolwiek innych dodatków - zapakowałam w słoiczki m.in. po koncentratach pomidorowych (oczywiście wyszorowane i wyparzone) wyszło 5 pełnych sztuk i 6 niepełny - zjedzony dziś na raz. Reszta zawekowane czekają na kolejne dni... Do kolejnej serii dorzucę pietruszkę. Wszystkie warzywa mam z tegorocznego sezonu z własnego ogródka. Szkoda, że nie mam też owoców ale będę się rozglądać czy kto…

Mała cholera :)

Obraz
Dziś się działo a działo! W końcu (!) miałyśmy USG bioderek (niech żyje służba zdrowia czekałyśmy 3 miesiące na wizytę...) Oczywiście wszystko dobrze :)
Razem z Nami było 10 dzieci, tylko jeden Maluszek 4 tygodniowy, pozostałe w podobnym wieku jak Moja Królewna... Rozmawiałam z mamami i chcąc nie chcąc obserwowałam wszystkie dzieci. I cóż... Na 11 dzieci tylko moja Córeczka miała czarne włoski, tylko Ona ma (już!) zęba, merdała nóżkami, łapki w buzi miała meega zaślinione i w ogóle hektolitry śliny tylko Ona produkowała... tylko Niusi głowa chodziła na wszystkie strony i okazywała zainteresowanie absolutnie wszystkim co się działo dookoła... Wszystkie inne obecne dzieci, były bardzo spokojne. Spały, wtulały się lub wydawały pojedyncze dźwięki. Zwróciłam uwagę na to wszystko a później zdałam sobie sprawę, że moje dziecko ma wszelkie zadatki na ADHD po mamusi... Wiem, że to zbyt wcześnie na diagnozę ale wiem też, że można zaobserwować objawy już po urodzeniu Malucha. Do tego momentu ni…

4 miesiące.

Nie chodzi o podsumowanie.
Wczoraj moja Córeczka skończyła 4 miesiące.
A dziś już GO dojrzałam.
Od kilku dni wyczuwalny był pod palcem.
Sprawca marudzeń.
Nerwowości
O hektolitrów śliny.

ZĄB!!!

Biedna i dzielna Córeczka Nasza jest. :-)

Rozszerzanie diety i kosmetyki - badania własne.

Moje Dziecko jutro kończy 4 miesiące. Za sobą mamy pierwsze próby. Ehhh ciężko. Pierwsze podejścia z jabłkiem skończyły się rzyganiem. Nie wymiotami tylko rzyganiem na potęgę a jabłuszka podałam tyci tyci. Dałam sobie spokój, spróbujemy za parę tygodni. Oczywiście najpierw się naczytałam, skonsultowałam ze znajomymi mamami w pobliżu oczywiście z moją też i jakby nie było u lekarza też byłam. Lepiej przyjęła Malutka kaszkę. Ale ile nad tym się głowiłam! Przewertowałam wszystko co jest na rynku. Zanim dojdę do sedna sprawy...
Jestem pod wrażeniem produktów z serii Babydream z Rossmana. Nie chodzi o reklamę piszę z własnego doświadczenia. Brak konserwantów i parabenów jest ogromnym plusem ale to, że po prostu nam służą. Pieluchy, olejek do kąpieli, chusteczki nawilżane i puder przebiły inne marki. Nie ukrywam, że przystępna cena jest dodatkowym atutem :) 
Z tego względu zbierając informacje na temat rozszerzania diety wyczytałam m.in. to że produkty spożywcze z serii rossmanowskiej są p…

Matka nie tylko.

Obraz
To najwspanialszy czas. To co się dzieje teraz to cud miód malina i orzeszki też! A niech będzie przesłodko. Oczywiście nic wielkiego się nie stało. Moje Dziecko nie przestało być sobą. Wręcz przeciwnie. Jest NAJwspanialszym NAJcudowniejszym MOIM Dzieckiem! Siedzi mi na kolanach i obrus na stole miętosi w łapkach :) W ogóle już tyyyyle potrafi wyczyniać cudów, że nie nadążam z rejestrowaniem w mózgu. Ale przecież Wy macie to samo :)
Mój mózg ADHD-owy całkowicie przestawił się na tryb matki. Jestem Matką w 100% z krwi i kości i mój mózg przestał mi odwalać maniany w postaci dołków. Poziom wydzielanej serotoniny, noradrenaliny i dopaminy się unormował na sposób ADHD-owy (czyli inny niż u ludzi bez adhd). To akurat nie stało się bez powodu... Spędziłam caaały weekend poza domem (!) Razem z nocą. Tak jest spędziłam noc poza domem, poza moim Dzieckiem i Mężem. Oj mąż prawie płakał nad swym samotnym losem... :) Ten grzech jaki popełniłam tak mnie nakręcił i napędził, że prawie nerwy trzyma…

Cierpienie - NIE - uszlachetnia

Nie wyrabiam. Fizycznie jestem wypruta. Mój okres to taka eskalacja bólu, że poród to pikuś. Tak, bo poród nie ciągnie się 4 dni... Kończy się prędzej. Najgorsze jest to, że nie jestem w stanie zająć się własnym dzieckiem! I właśnie dlatego od początku chciałam mieć znieczulenie przy porodzie. Harakiri to mało. Boli mnie wszystko. Głowa, brzuch a w nim cały przewód pokarmowy od żołądka po samą dupę. Od niedzieli biorę po 2-3 ketonale dziennie, do tego no spa i kurwa dalej boli. Spać się nie da - bo boli. Jestem sfrustrowana i wypruta jakby mi ktoś rozpruł brzuch i wymerdał wnętrzności. Dosłownie tak się czuję. Jeść nie mogę, bo żołądek nie chce współpracować (w dupę można wsadzić tabletki osłonowe...). Co to za pierdolenie, że jak się urodzi to przestanie boleć? Mnie ciąża nie wyprostowała tyłozgięcia macicy ani nie wyleczyła jebanej endometriozy. ENDOMETRIOZA to koszmar. Odliczam czas do menopauzy... Mam dopiero 24 lata...

Total panic .!.

Też to zaliczyłam. Ponoć to standard. Totalna panika, że jestem w ciąży! Jeszcze nie leciałam po test ale już mi się śniły 2 kreski na teście... Tego samego dnia przylazła @ ;-) Mąż o mało mnie nie udusił... Oczywiście ja już ryczałam i widziałam czarne scenariusze typu: ja w depresji z 2 malutkich dzieci... ;)
W sobotę byłam na zajęciach uczelnianych z koleżanką po fachu (ma 5-miesięczną Córę) wyładowałyśmy życie codzienne i obydwie czułyśmy jedno: nikt inny tak nas na co dzień  nie jest  wstanie zrozumieć niż we dwie nawzajem. Chociaż wstałam o świcie - 5:25 nakarmiłam Dziecię, przebrałam, zebrałam swoje 4 litery wyruszyłam w podróż 120-km, na zajęcia od 8:30 do 20:20... Wróciłam na rzęsach choć po wypiciu kawy i coca coli (już nie karmię) miałam siłę kąpać Dziecko i lulać do snu... A dziś choć zdycham przez @ nawet przez moment nie zdenerwowałam się... Jednym słowem: odreagowałam, przeładowałam (wyładowałam i naładowałam) akumulatory i z radością wróciłam do życia codziennego. 
Pr…

Z cycka na MM - mamy wspólny rytm!

Obraz
Nie lubię pisać jak jest dobrze. Czasem nawet myśleć też nie... Bo jak pomyślę, napiszę to zaraz coś się sypię i burzy scalony układ. W ten sposób tworzy się obraz, że wszystko jest złe, niedobre, wkurzające, dobijające itp... Jednak po tym wszystkim co przeszliśmy wypada wręcz napisać, że nie ma tego złego...


Jak wspominałam wcześniej moja droga przez karmienie piersią była udręką. Jestem zła na to, że otoczenie wywierało na mnie tak ogromną presję, że MUSZĘ karmić. Ja byłam roztrojona nerwowo i Córka też. Obie cierpiałyśmy, obie się złościłyśmy i czasem nie lubiłyśmy... Uważam, że to jest niewarte tego wszystkiego. Moje Dziecko nie chciało pić mleczka z piersi. Jej wyrywanie się przy piersi było spowodowane kilkoma czynnikami: 1. - Bardzo głodna chciała jeść szybko. 2. - Wkurzało Ją to, że mleko po chwili ssania leciało coraz trudniej. 3. - Malutka nie chciała się wysilać tak bardzo bo to ją irytowało. 4. - Wodnista konsystencja mleczka powodowała, że Niusia nie mogła się najeść do…

3 miesiące skończone czyli jak dotarłam do uroków macierzyństwa...

Obraz
Generalnie to jest "przejebane" na samym początku. Pierwsze 3 miesiące to jak I trymestr ciąży. Jest niedobrze, źle i niewygodnie. Brak regularności jakiejkolwiek doprowadza na skraj wytrzymania nerwowego. Brak wiedzy, przerażenie, lęk i łzy. Tak wspominam Nasze pierwsze 3 miesiące. Złość, frustracja i rozczarowanie. Bo choć człowiek nie nastawiał się na fajerwerki to zderzenie z meteorytem zbyt mocno wbiło w ziemię i unieruchomiło. Problemy z karmieniem. Bóle brzuszka, nadmiar rzygania lub brak kupy. Na zakończenie 3 miesiąca zafundowaliśmy szczepienie. To był koszmar. Niuśka swoim krzykiem rozniosła całą przychodnię. Malutka tak się spięła, że jeszcze dzisiaj ma guza. To prawda, że po 3 miesiącach jest... przede wszystkim inaczej. Dziecko przesypia noc, dolegliwości fizyczne ustąpiły, hormony mniej więcej się uregulowały... Jednak dalej cierpię na brak cierpliwości, denerwuję się gdy Malutka nie może spać i jest marudno-nerwowa. Jak urządza awantury i dyskusje krzycząco-pł…

Kochane Mamy Prezenty Wymieniamy!

Obraz
I mnie udało się :) Akcja rozpoczęta u Mamuśki Martuśki jest już wszechobecnie znana :) Szczegóły TU
A oto co mam do przekazu

Uwielbiam książki Ewy Woydyłło. Mam ich kilka :) Ta dzielnie przetrwała moje wyjazdy na uczelnię :)
Kolejna to dość znana "Potęga podświadomości" :)
Pudełko to ciekawa historia. Będąc w ciąży zrobiłam takich całe mnóstwo bo miałam taką fazę, jeśli znajdzie się chętny będę mile zaskoczona. A korale na dodatek.








P.S. Brak postów jest spowodowany brakiem komputera... Spaliła nam się płyta główna i korzystam z doskoku...



Goodbye Cycu...

Obraz
Długo dojrzewałam do tego... Bardzo trudno mi z tym było się pogodzić. Wspomniałam o tym u paru osób w komentach. A więc. Przechodzimy z karmieniem na MM. To o czym pisałam kilka tygodni temu, że pokarm mi zanika to nie był kryzys laktacyjny ani unormowanie produkcji mleka. Produkcja mleka zaczęła spadać sama z siebie. Nic nie dały herbatki, inki, woda i inne cuda wianki. Przez kilka tygodni przekonywałam siebie i innych że to tylko kryzys i przejdzie. Malutka jadła spokojnie 5 minut a po 5 minutach zaczynała się walka... Ona nerw i ja nerw. Zapewne gdybym miała spokojniejsze usposobienie nie doszłoby do tego. Ale etap obwiniania się mam już za sobą. Pocieszam się, że i tak byłam dzielna i wytrwała i do tej pory nie rzuciłam cyca w cholerę! Muszę też przyznać, że nie opanował mnie fenomen karmienia piersią. 8 tygodni karmienia w bólu, mękach i katuszach był okropny. Karmiłam, bo tak należy, trzeba, powinno. Ale nie czerpałam z tego przyjemności. Były momenty gdy karmiłam z przymusu, w…

Po - szkolna trauma.

Obraz
Po dzień dzisiejszy męczą mnie koszmary senne w szkole. Dla mnie edukacja to był taki sam koszmar. Nie dość, że w domu miałam ciężko to w szkole przeżywałam istne katusze... Najlepiej wspominam zerówkę. I choć wtedy ojciec pił to zerówkę wspominam bezstresowo. Zajęcia były tak urozmaicone, że nie nudziło mi się. Miałam też pole manewru do kreatywności. Nauka była skutkiem ubocznym i w grupie byłam najlepsza. Podstawówka to już masakra. Miałam ohydną wychowawczynię w 1-3. Sztywna suka. Nie pozwalała wychodzić do toalety na lekcjach. Jeden kolega posikał się pod ławką. Byłam tak przerażona, że w domu awanturowałam się z mamą, że więcej nie pójdę do tej głupiej baby na lekcje! Uważała, że jestem niedobrym dzieckiem, bo nie mogę usiedzieć na lekcji w miejscu. W dodatki nie mówiła "Inka" tylko "Jinka"... W 3 klasie mama odeszła od ojca i zawirowania domowe przekładały się na szkołę... Było ciężko a i rówieśnicy nie byli wyrozumiali... Przez rozwód rodziców matki moich k…

Teraz

Obraz
Wszystko się dzieje teraz. Urodziła Nam się Córka. Zaczęliśmy budowę domu. Jestem na ostatnim roku studiów mgr. Mój Mąż pracuje jak szaleniec. Moi rodzice składają papiery na budowę domu. Do tego budujemy budynek gospodarczy na stolarnię. Moja mama też jest na ostatnim roku mgr. Moja młodsza sis jest w 2 klasie gimnazjum i przygotowuje się do bierzmowania. Moja starsza sis przygotowuje się do wyjścia za mąż... i kilka innych wydarzeń o których nie będę wspominać :) Przyznam, że dawno nie mieliśmy tak bujnego w wydarzenia roku. Zdałam sobie sprawę z tego, że zanim urodziłam Córkę nie doceniałam tego co miałam. Byłam szalenie samotna i nieszczęśliwa. Przypomniałam sobie o tym, bo ostatnie dni są dla mnie bardzo trudne. Kalejdoskop uczuć, myśli i emocji... Od euforii przez frustrację do ostrej wkurwy. W głowie powtarzam sobie jak mantrę by zdystansować się i uspokoić. To nie takie proste. Siedzę na wsi z dzieckiem całymi dniami. Mąż wraca z pracy o 18-19 siedzi z Nami 15-30 minut i idzie …

Nie dziwi mnie...

Obraz
Pojawienie się Dziecka w życiu kobiety wywołuję eskalację emocji. Nie dziwi mnie w tej kwestii już nic. Oto pojawia się człowiek który na jakiś czas odbiera absolutnie każdą najmniejszą wolną przestrzeń wokół Kobiety. Jeszcze będąc w ciąży Kobieta przechodzi totalnie roztrojenie ale to co ją spotyka po... to już prawdziwy Armagedon! Zawsze byłam bardzo samokrytyczna w stosunku do siebie to powodowało stawianie wysokiej poprzeczki odnośnie osób z otoczenia. Powoli tworzę swój własny świat nie oglądając się na innych. Było jednak wiele sytuacji życiowych które mnie zadziwiały. Jednak po urodzeniu mojej Córeczki przebrnęłam przez taki huragan, że część owych sytuacji przetestowałam na własnej skórze.  Zastanawiam się teraz jak to było bez Dziecka. Trudno mi to sobie uzmysłowić... Czasem czuję ukłucie żalu, że straciłam swoją wolność. Czasem myślę, że chciałabym oddać Córkę w opiekę tylko Mężowi na caaały dzień bym mogła pobyć sam na sam ze sobą, odłożyć na bok to co mam teraz. Nie dziwię …

Żarłok i zazdrość :)

Obraz
Wszystko się wydało. Byłyśmy z Niuśką na USG brzuszka. I moje drogie Dziecko me nie cierpi na żaden rodzaj refluksu. Zwieracze, wywieracze itp działają bez zarzutu. Powodem tak dużych ilości ulewek i rzygocin jest apetyt ponad normę mojej Córci a także moje przekonanie, że Dziecko jest głodne... Muszę przyznać, że robiłam kilka błędów. Przede wszystkim Córka moja przesypia w nocy 5-6 godzin. Sądziłam, że w ciągu dnia Malutka nadrabia tę przerwę i chce jeść co 2 godzinki... W dodatku karmiłam po 15-20 minut nie dłużej... I niby wydaje się nic szczególnego a jednak... Dowiedziałyśmy się od Pani, że Dziecko nie musi jeść tyle... Może jeść rzadziej a i w 5 minut się najeść do syta.... A gadanie, że nie uciągnie mleka kolejnej fazy jest błędem... Bo jeśli Dzieć chce mleka fazy jednej czy drugiej to weźmie sobie wtedy kiedy zechce... Dziś Niuśka je co 3 godzinki po 10-15 do 18 minut (nie dłużej) i tylko ulewa. Brzuszek ma miękki i nie wyrywa się przy cycku... Owe wyrywanie brałam za bóle bą…

Wiję Gniazdo!

Obraz
Krzyczę na Męża, że jeszcze nie pomalowane w domu, szukam ubranek, chodzę po sklepach szukam, oglądam, weryfikuję... Odliczam tygodnie, sprawdzam jak z terminem... Całe szczęście, że chodzimy do Szkoły Rodzenia na indywidualne spotkania z bardzo dobrą Panią Położną... Dzięki temu wiem, że ze mną jest wszystko w porządku a Mąż jest bardziej wyrozumiały ;) Brzuch rośnie Córka też i to bardzo dobrze i ogólnie to jest całkiem Duża :) Będziemy miały CC w prywatnej klinice (koszt 1500zł) sam Nasz Profesor będzie wszystko przeprowadzać... Zbyt duże ryzyko jest powikłań przy Porodzie Naturalnym choć tak bardzo tego chciałam...
Dobrze, że ciąża trwa 9 miesięcy... te pierwsze trudne miesiące oprócz fizyczności do dupy, zrytej psychiki i mnóstwa obaw przez burzę hormonalnę te następne lżejsze pozwalają bardziej oswoić się z zaistniałą sytuacją... Choć jak dla mnie oswojenie się z ciążą jest tak samo absurdalne jak to, że na prawdę będę Matką mojej Córki! Teraz gdy jest coraz ciężej wręcz nie mogę…

Bluzka z czarnym kwiatem (wtf?!?@!##@$#$)

Kiedy miałam ok 5 lat doszło do takiej sytuacji:
Ja: MaamoO! Coo maam naa sieebie zaałożyć?
Mama: Założ tą bluzkę z czarnym kwiatem...
Ja: (szukam w szafce) Mamoo ale ja nie mam takiej bluzki!
Mama: Jak to nie masz? Pewnie nie możesz znaleźć...!
Ja: No mówię żee nie ma!
Mama: Toć prałam ostatnio biała z czarnym kwiatem...!
Ja: No nie ma!
Mama: (poirytowana idzie, szuka w szafce wyciąga...) widzisz? mówiłam?
Ja: Mamo ale tam nie ma żadnego kwiata... To jest żyrafa!
Mama: ?@#$#%^%&

A teraz sytuacja z wczoraj:
Ja: A teraz Kochanie mama założy Ci pajacyka z krokodylkiem...
(wyciągam z komody pajaca, rozkładam a tam... lisek!)

Mogę jeszcze dodać że będąc dzieckiem miałam makatkę z borsukiem którą mama z uporem maniaka powtarzała, że tam jest krecik...

Pozdrawiam :)

@ wróciła ... !

9 tygodni po porodzie... Jestem wściekła, rozżalona i obrażona. Na wszystko, na świat, na Pana Boga, na ludzi... @ wróciła z bólem... Mniejszy niż przed ciążą ale boli. I niech lekarze nie pierdolą, że ciąża leczy endometriozę, tyłozgięcie macicy i że przestanie boleć. Gówno prawda!!!

Karmię piersią ...

Obserwator

Obraz
Mam wrażenie, że stoję na środku czasoprzestrzeni a wszystko wokół zmienia się jak w kalejdoskopie... Stoję a po mojej lewej stronie przeszłość moja film wyświetla... Teraźniejszość po prawej próbuje uchwycić mą dłoń bym mogła zatrzymać ulotne chwile... Przede mną czarna dziura - ? Przyszłość...
    Refleksja mnie naszła. Patrząc na Córkę myślę o sobie co miałam będąc taką samą Kruszynką. Jak ciężkie miałam dzieciństwo okraszone alkoholizmem i awanturami w domu. Prawdę mówiąc niewiele miałam z prawdziwego dzieciństwa. Będąc bohaterem stawałam w obronie przed tyranem domowym. A to ogromne obciążenie... Będąc Dzieckiem żyłam jak dorosły. Żyłam problemami dorosłych. Będąc Dzieckiem obserwowałam 2 światy - dzieci i dorosłych. Nie ma się co dziwić jeśli w okresie dorastania nie potrafiłam określić własnej tożsamości. Bo byłam Dzieckiem czy Dorosłym? Teraz też nie wiem... Generalnie jestem osobą dorosłą. Ale potrafię odczuwać te same emocje które we mnie tkwiły będąc Dzieckiem/Nie dzieckiem. Zo…

Krew mnie zalewa!

Obraz
Nie lubię pisać o życiu codziennym. To jest wtedy jak telenowela. Są jednak takie momenty w życiu gdy krew mnie zalewa. Tak jest dziś...     Wiecie co mnie najbardziej wkurwia u ludzi? Jak się wpierdalają.  Już w podstawówce doznałam czym jest wtrącanie jadu osób trzecich w moje życie. Tak samo było później. Tak jest i dziś. Nie jestem w stanie wyeliminować wszystkich ludzi którzy usilnie próbują daremnie wtrącać swoje 3grosze w moje/Nasze życie. Ale jeśli jest jedna osoba, która sukcesywnie, regularnie usiłuje dokładać się w naszą egzystencję to za 10000 razem nie wyrabiam! Na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic. Początkowo nie widać nic. Dopiero z czasem... Zaczyna doskwierać, przeszkadzać a w końcu porządnie wkurwiać. Jestem osobą dorosłą, jestem żoną, matką. I jak do tej pory nie znosiłam jak ktoś mówił bezpośrednio/pośrednio co  i jak powinnam, muszę tak uważam że nie należy nakazywać bądź nakłaniać inne osoby by te wywierały wpływ na innych... Uważam, że każdy jest osobą myśl…

Się dzieje..!

Obraz
Nic innego jak budowa domu. Naszego domu. Mojego, Męża i Naszej Córki (a także dzieci z przyszłości :). Przed Nami czasy mega oszczędne, mega wydajne i mega poważne. Bo budowa domu to sprawa wielkiej wagi. A wśród Naszych znajomych/rówieśników jesteśmy jedyni przed 30 którzy porywają się w budowę od podstaw... W tym roku robimy "tylko" fundament (koszt ok 19000zł) a od wiosny wszystko idzie w górę :)


    Pokarm mi zanika. To nie jest tzw. kryzys laktacyjny bo ten trwa 2-3-4 dni a u mnie tak jest od ponad tygodnia. Moja mama miała tak samo z karmieniem mnie. Poza tym ja się nie nastawiałam na długotrwałe karmienie ze względu na niedoczynność tarczycy. W związku z tym i tak jest cudem fakt iż karmię do tej pory. Cycki zflaczałe a Malutka wierci się przy karmieniu strasznie. Piję koperek i inke i pije i jem urozmaicam i nic lepiej... Karmię w ciągu dnia co 2 godziny (nie mogę częściej bo rzyga strasznie) Dostałyśmy lekarstwo na rzygi "Debridat" i witaminkę D w krop…

Frustracja

Jako kobieta z ADHD nie znoszę rutyny. Rutyna doprowadza mnie do depresji. Doceniam życie w spokoju ale potrzebuję odskoczni. Regularnej odskoczni. Mieszkanie na wsi jest wspaniałe i ma prawie same plusy. Dla mnie więcej plusów niż w mieście zważywszy na fakt, że do miasta mam 5 minut samochodem a 15-20 rowerem 1h drogi z buta. Jednak siedzenie w jednym miejscu tydzień doprowadza mnie do obłędu...
    Dziś Młoda zrobiła pobutkę o 3 (zazwyczaj budzi się między 4 a 5) udało mi się ją "przetrzymać" do ok 4 (czyli dałam smoka). Narobiła w pieluchę tak że wypłynęło po bokach a to ja zajmuje się uwalnianiem z kupy Córki a nie mąż. Jak się to robi za każdym razem i za każdym razem Młoda robi tak że nie wiem jak się do niej dobrać w końcu szlag mnie trafia! Wściekłam się a wyrwany ze snu Mąż wkurzył się na mnie bo jak to ja mogę robić afery w nocy. Ale zaprał ciuszki i zalał wrzątkiem. (dzięki temu miałam mniej roboty). Dziecko jednak wybudziło się tak że bujałyśmy się do 5 a o 6…

A jednak ...

Obraz
... Dziecko mnie wyciszyło ...
    Całe życie byłam rozdarta i w końcu mogę mówić o tym w czasie przeszłym. Pomimo ciężkich początków jest totalna symbioza. A ja ... Przeszłam metamorfozę psychiczną i duchową o jakiej mi się nie śniło.     Oczywiście dalej jestem sobą, niecierpliwą choleryczką ale nie w takim stopniu jak wcześniej. Mam po prostu więcej w sobie spokoju niż niepokoju.     Kolejna kwestia to taka, że Córka "porządkuję" moją przestrzeń fizyczną i psycho - duchową. Ciągle przewijają się przed moimi oczami obrazy z przeszłości tak jakbym ciąglę się z czegoś rozliczała. W jakimś stopniu dojrzewam. Choć nie przestanę być dużą dziewczynką :) Nie chcę czegoś tracić. Chcę zyskać.     Oczywistym jest fakt, że Córka wniosła SENS w moje życie. Każdy dzień jest "pełny". Nie ma pustki, nie ma samotności, nie ma zabijania czasu.     Wbrew wszystkiemu, nie żyję pieluchami, kupami i rzyganiem. W domu nie walają się butelki, smoczki itp... Spacerujemy, sprzątam w domu, obi…

Pozytyw porodowy.

Obraz
MAYA Wpadła na genialny pomysł! Wiecie już zapewne ale ślę wieści dalej...
Każda z Nas przeżyła to samo będąc/nie będąc w ciąży. Słuchanie mrożących krew opowieści porodowych. Ja też słyszałam, też przeżywałam spazmy czy i jak przeżyję. Od początku ciąży robiłam wszystko by rodzić naturalnie. Przez kilka miesięcy mowa była o CC. Oddałam się jednak w opiekę Szefostwa w Niebiosach i trzymałam się myśli, że jakkolwiek rodzić i tak jest przerąbane. Trzeba przetrwać i już. Wszyscy się rodzimy, rodzą dookoła tak było jest i będzie. Jednak broniłam się przed porodem w mojej miejscowości. Traumatyczne historie ale i przykład mojej Mamy spowodował, że zaparłam się całą sobą, że nie będę rodzić w rzeźni. Do wyboru miałam dawać w łapę i liczyć, że uda się szczęśliwie i bezpiecznie urodzić albo podjąć ryzyko i jechać 120km dalej by rodzić godnie i po ludzki. Oczywiście nie zastanawiałam się długo, Profesora prowadzącego miałam 120km dalej, jeździłam w ciąży do Niego na wizyty bez problemu więc wyj…

Przykre...

Obraz
... widzieć swojego Ojca na ławce... człowieka który jest w ciągu... człowieka złamanego życiem... stoczonego... na marginesie...
.... i być bezsilnym wobec takiego człowieka... który powołał mnie do życia...
Jeszcze kilka miesięcy temu widziałam go jak pracował i wyglądał dobrze....
A teraz? Tragedia... Porażka...

Ostatni raz rozmawiałam z nim 2 lata temu. Przypadkiem wlazłam na niego na ulicy...

Od 14 lat nie żyjemy z nim... od 14 lat twierdzi że nie jestem jego córką...

Moja Córka ma mnie - Matkę z ADHD, choleryczkę i nerwusa niecierpliwego DDA, i Ojca też DDA, wrednego wstręciucha uparciucha... Codziennie mówimy jej na zmianę że ją kochamy, tulimy, całujemy... I nigdy nie pozwolę by Ojciec Jej kiedykolwiek powiedział cokolwiek złego... I nie pozwolę by któryś z Dziadków był pod wpływem w jej pobliżu...

Karmienie na żądanie i inne tego typu absurdy w moim wydaniu.

Jako przyszła Matka interesowałam się tym co mnie czeka i starannie usiłowałam się przygotować/wyedukować w kwestii macierzyństwa. Otóż rzeczywistość pokazała, że to co napisane nijak ma się z życiem a to co sugerują w pismach dotyczy niewielkiego % społeczeństwa. Dystansu nabrałam już w ciąży, bo wtedy wiele mitów na sobie obaliłam. To samo jest po drugiej stronie brzucha. Cholerna indywidualność się kłania. Każdy jest inny i każdy musi sam sobie dopracować rytm życia, często gęsto nie oglądając się na rady jakiekolwiek i skądkolwiek. Wedle książki "Język niemowląt" moje Dziecię to Żywczyk. Biorąc pod uwagę to co jest w niej napisane mamy jeszcze 2 tygodnie by wprowadzić tzw. Łatwy plan. W praniu jednak wiem, że wprowadzenie owego planu według tamtejszych wskazówek jest niemozliwe w wydaniu mojej Córki i nie ma szans by trzymać się tak sztywnych reguł jakie podaje autorka. Moja córka śpi różnie, budzi się różnie, przerwy między spaniem ma 1h, 2h, 3h a czasem i pół dnia nie …

28 dni

Czyli 4 tygodnie... A ja czuję wolność. Choć to jeszcze nie koniec bo 2 tygodnie przede mną to horror połogowy w większości mam za sobą. Jeszcze w niedzielę było ciężko ale moje ciało w nadmiarze wyzbyło się po ciążowych hormonów i wychodzę na prostą.  Wczoraj byłam u fryzjera. Oczywiście ścięcie włosów po takim ciężkim czasie to jak rozliczenie się z przeszłością. Siedziałam jak na szpilkach. Myślałam, że jaja zniosę z napięcia! I to jest prawda. Siedząc na fotelu myślałam o mojej Córce pierwszy raz jak egoistyczna matka która Dziecko ma tylko dla siebie. Gdy zdałam sobie z tego sprawę dotarło do mnie, że normalnieję i wszystko będzie jak być powinno. Wiem to banał. Jednak bałam się, że będe zbyt despotyczna i bez serca wyrodna Matka. Jednak mam w sobie uczucia o które tak walczyłam od momentu zajścia w ciąże. Byłam pewna, tego że choć chcę być Matką to nie nadaję się do tej roli. Zbyt egoistyczna jestem w ogóle Ja - Dziecko - Być Matką???  Pan Bóg jest dla mnie łaskawy. Mam Córkę Anio…

Ostatnia deska ratunku.

Przeprosiłam się ze swoim laktatorem. Ściągam pokarm i daję butelkę. Bólu jest mniej a Nam lżej. Problem jednak nie skończony... Mała je za szybko i dużo ulewa... Nie śpi cały dzień, bo ciągle jej niedobrze... Śpi tylko na moich rękach a te mi mdleją... Ehh Rozglądam się też za poręczniejszym sprzętem do ściągania, bo trudne to z kwękającym Maluchem obok. Ściąganie i podawanie z butli to ostatnia deska ratunku dla karmienia moim mlekiem... Boję się, że problemy zamiast maleć będą rosły jedne po drugim i skończy się butelką z mlekiem z kubła. W nocy tak mnie bolały piersi przy karmieniu, że nie dałam rady jej wykarmić i dałam mieszankę. Przez to rozjechał się Małej żołądek i dzisiaj jest non stop rzyganie. Boże niewyrabiam. Z bezsilności mam chęć się pochlastać...

przeREklamowanie

Obraz
Nie cierpię reklam. Nie cierpię ulegać gdy wszystko krzyczy dookoła "Bierz mnie! Rób tak i siak!"

Już wspominałam. Ciąża jest przeleklamowana. Mnie było chujowo w ciąży. Nie unosiłam się nad ziemią, bo mdłości zgagi itp. utrudniały mi rozczulanie się nad błogostanem (!@#$%^&*).
Poród - tu, mówi się o tym jak może być pięknie ile o tym jest napisane? Tylko, że w rzeczywistości jest to nierealne. Od początku ciąży walczyłam o godny i NIEtraumatyczny poród. Udało się, bo wspominam go cudownie i zaraz po urodzeniu Córeczki powiedziałam, że chcę następne! Opłaciły się wyjazdy 120km do Wysokiej Rangi Profesora, płacenie za wizyty 150zł. Urodziłam w Państwowym Szpitalu gdzie jest walka o miejsca a ja nie musiałam się o nic martwić. Widziałam jak traktują "zwykłe" pacjentki od "zwykłych" lekarzy... Urodziłam godnie, ale nie wszystko było piękne i ładne jak ze wszystkich poradników, gazet i artykułów... Starałam się przygotować do tego co mnie czeka... I co? Ws…

Karmienie to TRAGEDIA!

Niestety, nie wiem ile mi jeszcze starczy sił... Ale obawiam się, że nie dam rady. Mam dwie całkowicie różne piersi. Jedna jest prawie rozmiar większa od drugiej, w dodatku ta mniejsza ma wklęsłą brodawkę. Ból przy karmieniu z tej drugiej jest taki, że dziś od 2h ryczę nieprzerwanie i jestem załamana tak jak nigdy dotąd... Gorsze jest to, że Mała od nocy robi sobie zabawę z moich cycków. Ssie po 5-10 minut, zasypia i budzi się za pół godziny, bo oczywiście jest głodna. Nie chce chwytać cycka tylko go wypluwa, wścieka się i pcha swoje rączki. Batalia trwa najwyżej 10 minut, bo mnie chuj strzela (choć go nie mam) i zaczynam się wkurwiać i ryczeć. Nie jestem w stanie jej przystawiać tak na okrągło, bo brodawki mnie tak napierdalają, że po dziurki w nosie mam Dziecka i całej tej zabawy... Do tego, baardzo dużo jej się ulewa, potrafi chlustać mlekiem, po karmieniu i nawet gdy śpi 3h po przebudzeniu też. Oczywiście podejrzewamy refluks ale problemem jest kurwa lekarz... W ogóle to problem g…