Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2011

Przystawianie do piersi...

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze. To bardzo podtrzymuje na duchu.
Niestety nie umiem, nie potrafię, nie daję rady... Młoda gryzie me brodawki dziąsełkami... Ból nieziemski. Na szczęście brodawki się goją i mniej bolą. Dzięki smarowaniu mlekiem i maścią PureLan 100 z Medeli. Ale karmienie to dla mnie strach i niepotrzebne nerwy. Boję się, że się poddam. Mała nie otwiera szeroko buzi, nie odwraca główki w stronę piersi, pcha rączki, denerwuje się, wścieka, sztywnieje i płacze... A ja razem z nią. Dokarmiamy ją mlekiem z butelki (takie mieliśmy zalecenia w szpitalu ze względu na żółtaczkę) ale ma rewolucje w brzuszki i bardzo ulewa. Po moim mleku tak nie jest. A ja ze względu na ból nie jestem jej w stanie dostawiać tyle ile chce... Przy zdejmowaniu szwów rozmawiałam z Panią i sporo mi podpowiedziała ale efekt jest jak powyżej. Po niedzieli będzie u Nas Nasza położna ze szkoły rodzenia która jest specjalistką od laktacji i w myślach odliczam czas. Chwilami jestem potwornie przerażona …

Baby blues...

Obraz
Dziękuj Wam wszystkim za gratulację :)

A od wczoraj non stop ryczę... brodawki podgoiły się ale wczoraj z bólu przy karmieniu wybuchłam placzem i tak do tej pory... Znowu mi popękały do krwi... A przerażenie i lęk po prostu mnie zżera... Najgorsze jest to, że ciężko mi się uspokoić... Boję się jak bezbronne dziecko...

Jesteśmy w domu :)

Lenka przyszła na świat 21.07.2011r o 15:20 :) waga 3600 i 58cm Ma kruczoczarne włoski  :)  Urodziliśmy we 3 siłami natury dzięki pomocy wspaniałym ludziom w szpitalu USK w Białymstoku :) ZZO to bardzo dobra sprawa..! Teraz walczymy o mleczko (obydwie brodawki popękane do krwi) 

Reszta relacji niebawem...

PozdrawiaMY :)

Jak to dobrze, że wszystko się kiedyś kończy...

Miałam nie narzekać. Miałam nie mówić jak jest źle, ciężko i że mam dość... Przez całe 9 miesięcy starałam się dzięki różnym substytutom funkcjonować jak najnormalniej. Ale przy końcówce nie wyrabiam...
Pierwsze tygodnie (o ciąży dowiedziałam się w 6 tyg) czułam się jak przed okresem który nie nadchodził... Czyli miałam przedłużony PMS...
Potem zaczęły się mdłości, wzdęcia, zaparcia na zmianę z biegunkami... do 4 miesiąca straciłam 7kg a już w 3 miesiącu miałam skurcze: co było jednoznaczne z maksymalnym oszczędzaniem się...
Po mdłościach miałam chwilę oddechu ale w 5 miesiącu pojawiła się ZGAGA! Która trwa w tej chwili bez przerwy i absolutnie po wszystkim co zjem... Teraz doskwiera mi wszystko, cierpię tak jak tuż przed okresem... Wizyty w wc są cholernie bolesne i wyczerpujące. Rozpierający ból w krzyżu, dole brzucha po same łydki... Jeszcze nie rodzę ale wiem, że to nastąpi lada moment.
Wkurwiają mnie teksty jaka to ciąża jest pięknym okresem... Owszem rosnący brzuszek, badania, po…

Niezawodne trio w mojej kosmetyczce.

Obraz
W poniedziałek mam się stawić do porodu, dziś wyjątkowo czuję się ochydnie - te ostatnie dni są na prawdę ciężkie i nie mogę doczekać się wymiany dolegliwości ciążowych na połogowe... :)
W związku z tym leżenie mobilizuje mnie do czytania ale i pisania... Przedstawię Wam 5 produktów, które w mojej kosmetyczce tworzą niezawodne trio od kilku lat poprzez efekty i wydajność :)


1 i 2 - czyli zgrany duet tworzący całość. Creme Puff Max Factor i Pan Stick  Max Factor -  czyli idealne krycie, zmatowienie i trwałość. Zacznę od Pan Stick'a - korektor, kamuflaż i fluid w jednym. Używam go niemal codziennie od 5 lat (!). Na co dzień nakładam na newralgiczne miejsca czyli - pod oczy, na nos, brodę i ewentualne "niespodzianki". Nakłada się go szybko (ja robię to palcem) i bardzo sprawnie. Sprawdza się zawsze i w każdej porze roku. W sklepie kosztuje ok 38zł ja zamawiam od dłuższego czasu na allegro nie widzę różnicy między nimi oprócz tego, że wraz z przesyłką kosztuje 10zł mniej. Jes…

Odnaleźć Swoje Wewnętrzne Dziecko

Obraz
My Dorośli żyjemy w ogromnym błędzie. Wydaje Nam się, że po przejściu okresu dojrzewania, skończywszy lat eścia, osiągając samodzielność życiową jesteśmy tzw. Dorosłymi i nie mamy NIC wspólnego z Dzieckiem którym naście lat temu byliśmy... Cóż za bzdura! Owszem wizualnie - jak najbardziej jesteśmy "wyrośniętymi dziećmi swoich rodziców". Ale to nie znaczy, że będąc Dorosłymi już do końca życia nie ma w nas tej istoty którą byliśmy we wczesnych latach życia. Dziecko którym byliśmy nie umiera wraz z osiągnięciem dojrzałości wiekowej. Czas płynie i przeszłość się zaciera. Spychamy w odległe zakamarki Dziecięcość bo usilnie dążymy do tak pożądanej dorosłości... Wiecie kiedy jest to najbardziej widoczne? Gdy jako dorośli stajemy w obliczu dzieci... Poprzez wyparcie swojej dziecięcej autonomii żyjemy tylko i wyłącznie własnymi potrzebami - potrzebami dorosłych. W chwili gdy stajemy w obliczu dzieci - dochodzi do konfrontacji - potrzeby dorosłych kontra potrzeby dzieci. Totalnie zaś…

Wyprawkowo - moje hity z sh i nie tylko...

Obraz
Czas topnieje a już gdzieś wspomniałam  o mojej miłości do sh, więc pokażę to co udało mi się upolować dla Córki :)






Jest też kocyk od babci Grażyny:

Ostatnie spotkanie z Profesorem w dwupaku.

Tak  tak. Dziś wizyta u Profesora i wszystko już jasne. Mała waży ok 3400 (37 tydzień), wstawiona jest w kanał i mamy pozwolenie na "chodzenie" przez tydzień. Skierowanie na rodzenie też już jest :) Profesor pytał ponownie jak chcemy rodzić. Jeśli wszystko ok chcemy naturalnie z ZZO (uffff). Po badaniu Profesor powiedział że nie ma co ciąć i najpóźniej 18 lipca o 8 rano mam się stawić na oddziale... Mężowi śnił się 15 lipca więc może już tylko tydzień? Co ciekawe. Do tej pory Profesor mówił o porodzie w prywatnej klinice a skierowanie mamy do państwowej... Skąd ta zmiana? Nie wiemy. Ale gdy M pytał o adres tej prywatnej Profesor powiedział, że po co mamy płacić jak mamy rodzić u niego... Cóż lubię takie niespodzianki :) Może to też dlatego, że nie upieram się przy CC a Mała pcha się naturalnie :)
A ja przeżywam teraz. Jak wyszłam z gabinetu cała się trzęsłam z emocji... bo to co wydawało się  być za jakiś czas stało się zupełnie realne! Łzy w oczach i co chwilę płakać mi się …

Planowanie...

Nie cierpię planów. Człowiek czegoś chce, pragnie, marzy a musi obchodzić się smakiem... Chcę mieć dom ale co z tego jak jest mnóstwo przeszkód do pokonania, po których następują kolejne... I po co chcieć mieć dom jeśli w połowie drogi odechciewa się lub traci wiarę? Nie wiem czemu tak jest. Choć przyznaję posiadam wiele... W tym TO o czym nie śmiałam mówić na głos tylko gdzieś przemykało przez moja głowę... Czasem po prostu zastanawiam się ile tak na prawdę mam wpływu JA na przebieg własnego życia a ile wyborów za mnie dokonuje Kierownictwo z Nieba? Wszelkie momenty przełomowe w mym życiu były narzucane z góry. Patrząc na to z perspektywy czasu wszystko układa się w ciąg... nawet z sensem?  W grudniu 2008r miałam operację (3 w życiu) w trakcie której okazało się że jestem chora na endometriozę a TO cholerstwo jest jak wrzód. Człowiek cierpi, nie da się skutecznie wyleczyć (mija po menopauzie) a z dziećmi to tylko Kierownictwo na Górze wie jak będzie... Ja już na to wpływu nie mam... M…

Indywidualizm.

Obraz
Na co dzień jesteśmy atakowani milionem bodźców. I reagujemy na nie bądź nie. Żyjemy pod ogromną presją wszystkiego. Najchętniej łapalibyśmy wszystkie sroki za ogon a i tak będziemy mieć wrażenie, że to ciągle za mało...  Uwielbiam wyrażać własną opinię. Uwielbiam słuchać (czytać) opinie innych osób. Pytanie się o zdanie w danej kwestii uważam, za klucz do podejmowania właściwych decyzji... Tylko musimy wiedzieć czym tak na prawdę się kierujemy? Pułapka tkwi w tym by wiedzieć co jest najlepsze dla NAS. I czy nie robimy czegoś bo: tak wypada, robią inni, wszyscy lub jest tak wygodnie...  Mój Mąż powiedział, że chce aby Nasze dzieci miały własne zdanie i były indywidualistami jak My czyli Rodzice... Nie jest to łatwe dzisiaj. Wiele naszych decyzji było krytykowane i z góry skazywane na niepowodzenie. Jest Nam bardzo dobrze, bo żyjemy po swojemu w swojej twierdzy do której wstęp mają tylko nieliczni. I tu muszę przyznać, że przez dłuugi czas było to dla mnie bardzo trudne. Przez wiele lat …

Rzecz o pieluchach się rozchodzi...

Czyli wielorazówka kontra jednorazówka..!..

To temat tak burzliwy jak sam poród czy poczęcie... Tylko czy tak na prawdę wiadomo o co dokładnie się rozchodzi? Drążyłam ten temat dosadnie. Czytałam, pytałam, rozmawiałam i cały czas to robię. Zebrałam garść informacji i na podstawie własnych wniosków podjęłam decyzję... Najważniejsze argumenty:

Jednorazówki:

1) W pieluszce jednorazowej pupa dziecka nie oddycha. Zasada jest taka jak założyć dziecku worek foliowy na tyłek i trzymać tak przez dłuuugie miesiące...
2) Odparzenia i alergie to standard w jednorazówkach.
3) Zasada w jednorazówkach jest taka, że jeśli drogi rodzicu decydujesz się na pieluchowanie w takowych powinieneś wietrzyć pupę malucha przy każdej zmianie najlepiej dłużej niż 5 minut.
4) Częstotliwość zmian pieluch jest taka sama jak wielorazowych.
5) Dziecko na jednorazówkach znacznie później siada na nocnik i dłużej moczy się w nocy (nie jest w stanie kontrolować kiedy mu się chce siku)
6) U chłopców dochodzi do przegrzewa…