Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011

Karmienie na żądanie i inne tego typu absurdy w moim wydaniu.

Jako przyszła Matka interesowałam się tym co mnie czeka i starannie usiłowałam się przygotować/wyedukować w kwestii macierzyństwa. Otóż rzeczywistość pokazała, że to co napisane nijak ma się z życiem a to co sugerują w pismach dotyczy niewielkiego % społeczeństwa. Dystansu nabrałam już w ciąży, bo wtedy wiele mitów na sobie obaliłam. To samo jest po drugiej stronie brzucha. Cholerna indywidualność się kłania. Każdy jest inny i każdy musi sam sobie dopracować rytm życia, często gęsto nie oglądając się na rady jakiekolwiek i skądkolwiek. Wedle książki "Język niemowląt" moje Dziecię to Żywczyk. Biorąc pod uwagę to co jest w niej napisane mamy jeszcze 2 tygodnie by wprowadzić tzw. Łatwy plan. W praniu jednak wiem, że wprowadzenie owego planu według tamtejszych wskazówek jest niemozliwe w wydaniu mojej Córki i nie ma szans by trzymać się tak sztywnych reguł jakie podaje autorka. Moja córka śpi różnie, budzi się różnie, przerwy między spaniem ma 1h, 2h, 3h a czasem i pół dnia nie …

28 dni

Czyli 4 tygodnie... A ja czuję wolność. Choć to jeszcze nie koniec bo 2 tygodnie przede mną to horror połogowy w większości mam za sobą. Jeszcze w niedzielę było ciężko ale moje ciało w nadmiarze wyzbyło się po ciążowych hormonów i wychodzę na prostą.  Wczoraj byłam u fryzjera. Oczywiście ścięcie włosów po takim ciężkim czasie to jak rozliczenie się z przeszłością. Siedziałam jak na szpilkach. Myślałam, że jaja zniosę z napięcia! I to jest prawda. Siedząc na fotelu myślałam o mojej Córce pierwszy raz jak egoistyczna matka która Dziecko ma tylko dla siebie. Gdy zdałam sobie z tego sprawę dotarło do mnie, że normalnieję i wszystko będzie jak być powinno. Wiem to banał. Jednak bałam się, że będe zbyt despotyczna i bez serca wyrodna Matka. Jednak mam w sobie uczucia o które tak walczyłam od momentu zajścia w ciąże. Byłam pewna, tego że choć chcę być Matką to nie nadaję się do tej roli. Zbyt egoistyczna jestem w ogóle Ja - Dziecko - Być Matką???  Pan Bóg jest dla mnie łaskawy. Mam Córkę Anio…

Ostatnia deska ratunku.

Przeprosiłam się ze swoim laktatorem. Ściągam pokarm i daję butelkę. Bólu jest mniej a Nam lżej. Problem jednak nie skończony... Mała je za szybko i dużo ulewa... Nie śpi cały dzień, bo ciągle jej niedobrze... Śpi tylko na moich rękach a te mi mdleją... Ehh Rozglądam się też za poręczniejszym sprzętem do ściągania, bo trudne to z kwękającym Maluchem obok. Ściąganie i podawanie z butli to ostatnia deska ratunku dla karmienia moim mlekiem... Boję się, że problemy zamiast maleć będą rosły jedne po drugim i skończy się butelką z mlekiem z kubła. W nocy tak mnie bolały piersi przy karmieniu, że nie dałam rady jej wykarmić i dałam mieszankę. Przez to rozjechał się Małej żołądek i dzisiaj jest non stop rzyganie. Boże niewyrabiam. Z bezsilności mam chęć się pochlastać...

przeREklamowanie

Obraz
Nie cierpię reklam. Nie cierpię ulegać gdy wszystko krzyczy dookoła "Bierz mnie! Rób tak i siak!"

Już wspominałam. Ciąża jest przeleklamowana. Mnie było chujowo w ciąży. Nie unosiłam się nad ziemią, bo mdłości zgagi itp. utrudniały mi rozczulanie się nad błogostanem (!@#$%^&*).
Poród - tu, mówi się o tym jak może być pięknie ile o tym jest napisane? Tylko, że w rzeczywistości jest to nierealne. Od początku ciąży walczyłam o godny i NIEtraumatyczny poród. Udało się, bo wspominam go cudownie i zaraz po urodzeniu Córeczki powiedziałam, że chcę następne! Opłaciły się wyjazdy 120km do Wysokiej Rangi Profesora, płacenie za wizyty 150zł. Urodziłam w Państwowym Szpitalu gdzie jest walka o miejsca a ja nie musiałam się o nic martwić. Widziałam jak traktują "zwykłe" pacjentki od "zwykłych" lekarzy... Urodziłam godnie, ale nie wszystko było piękne i ładne jak ze wszystkich poradników, gazet i artykułów... Starałam się przygotować do tego co mnie czeka... I co? Ws…

Karmienie to TRAGEDIA!

Niestety, nie wiem ile mi jeszcze starczy sił... Ale obawiam się, że nie dam rady. Mam dwie całkowicie różne piersi. Jedna jest prawie rozmiar większa od drugiej, w dodatku ta mniejsza ma wklęsłą brodawkę. Ból przy karmieniu z tej drugiej jest taki, że dziś od 2h ryczę nieprzerwanie i jestem załamana tak jak nigdy dotąd... Gorsze jest to, że Mała od nocy robi sobie zabawę z moich cycków. Ssie po 5-10 minut, zasypia i budzi się za pół godziny, bo oczywiście jest głodna. Nie chce chwytać cycka tylko go wypluwa, wścieka się i pcha swoje rączki. Batalia trwa najwyżej 10 minut, bo mnie chuj strzela (choć go nie mam) i zaczynam się wkurwiać i ryczeć. Nie jestem w stanie jej przystawiać tak na okrągło, bo brodawki mnie tak napierdalają, że po dziurki w nosie mam Dziecka i całej tej zabawy... Do tego, baardzo dużo jej się ulewa, potrafi chlustać mlekiem, po karmieniu i nawet gdy śpi 3h po przebudzeniu też. Oczywiście podejrzewamy refluks ale problemem jest kurwa lekarz... W ogóle to problem g…

14 dni...

Obraz
Współczesny poród może być godny i wspaniały...

Dziś mija 14 dni od momentu gdy wszystko się rozsypało. Tak rozsypało, bo ciągle jestem rozdygotana i zlękniona od środka. Wiem, że to hormony ale trudno mi to przyjąć do wiadomości i przejść na porządku dziennym... Ale od początku:

W szpitalu stawiłam się w poniedziałek 18 lipca, na izbie ktg i badanie (ochydnie bolesne przez babę) powiedziala, że szyjka skraca się w kierunku krzyża. Stawiłam się na oddziale Patologia Ciąży. Tam pewien ładny doktor zrobił mi USG, przeprowadził wywiad i powiedział, że będziemy obserwować rozwój porodu, jeśli nie będzie postępować będzie indukcja czyli wprowadzenie żelu mającego wywołać skurcze. Tak czekałam do środy. W między czasie zapoznałam full bombowych ciężarówek, czekających z niecierpliwością na finish i tak grupą 3-4 brzuchatych chodziłyśmy po szpitalu do kawiarni i w okół szpitala w nadziei, ze w końcu coś się zacznie. W środę znów ów Pan doktor mnie zbadał, powiedział, że szyjka skrócona zaczyn…