Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2011

Żarłok i zazdrość :)

Obraz
Wszystko się wydało. Byłyśmy z Niuśką na USG brzuszka. I moje drogie Dziecko me nie cierpi na żaden rodzaj refluksu. Zwieracze, wywieracze itp działają bez zarzutu. Powodem tak dużych ilości ulewek i rzygocin jest apetyt ponad normę mojej Córci a także moje przekonanie, że Dziecko jest głodne... Muszę przyznać, że robiłam kilka błędów. Przede wszystkim Córka moja przesypia w nocy 5-6 godzin. Sądziłam, że w ciągu dnia Malutka nadrabia tę przerwę i chce jeść co 2 godzinki... W dodatku karmiłam po 15-20 minut nie dłużej... I niby wydaje się nic szczególnego a jednak... Dowiedziałyśmy się od Pani, że Dziecko nie musi jeść tyle... Może jeść rzadziej a i w 5 minut się najeść do syta.... A gadanie, że nie uciągnie mleka kolejnej fazy jest błędem... Bo jeśli Dzieć chce mleka fazy jednej czy drugiej to weźmie sobie wtedy kiedy zechce... Dziś Niuśka je co 3 godzinki po 10-15 do 18 minut (nie dłużej) i tylko ulewa. Brzuszek ma miękki i nie wyrywa się przy cycku... Owe wyrywanie brałam za bóle bą…

Wiję Gniazdo!

Obraz
Krzyczę na Męża, że jeszcze nie pomalowane w domu, szukam ubranek, chodzę po sklepach szukam, oglądam, weryfikuję... Odliczam tygodnie, sprawdzam jak z terminem... Całe szczęście, że chodzimy do Szkoły Rodzenia na indywidualne spotkania z bardzo dobrą Panią Położną... Dzięki temu wiem, że ze mną jest wszystko w porządku a Mąż jest bardziej wyrozumiały ;) Brzuch rośnie Córka też i to bardzo dobrze i ogólnie to jest całkiem Duża :) Będziemy miały CC w prywatnej klinice (koszt 1500zł) sam Nasz Profesor będzie wszystko przeprowadzać... Zbyt duże ryzyko jest powikłań przy Porodzie Naturalnym choć tak bardzo tego chciałam...
Dobrze, że ciąża trwa 9 miesięcy... te pierwsze trudne miesiące oprócz fizyczności do dupy, zrytej psychiki i mnóstwa obaw przez burzę hormonalnę te następne lżejsze pozwalają bardziej oswoić się z zaistniałą sytuacją... Choć jak dla mnie oswojenie się z ciążą jest tak samo absurdalne jak to, że na prawdę będę Matką mojej Córki! Teraz gdy jest coraz ciężej wręcz nie mogę…

Bluzka z czarnym kwiatem (wtf?!?@!##@$#$)

Kiedy miałam ok 5 lat doszło do takiej sytuacji:
Ja: MaamoO! Coo maam naa sieebie zaałożyć?
Mama: Założ tą bluzkę z czarnym kwiatem...
Ja: (szukam w szafce) Mamoo ale ja nie mam takiej bluzki!
Mama: Jak to nie masz? Pewnie nie możesz znaleźć...!
Ja: No mówię żee nie ma!
Mama: Toć prałam ostatnio biała z czarnym kwiatem...!
Ja: No nie ma!
Mama: (poirytowana idzie, szuka w szafce wyciąga...) widzisz? mówiłam?
Ja: Mamo ale tam nie ma żadnego kwiata... To jest żyrafa!
Mama: ?@#$#%^%&

A teraz sytuacja z wczoraj:
Ja: A teraz Kochanie mama założy Ci pajacyka z krokodylkiem...
(wyciągam z komody pajaca, rozkładam a tam... lisek!)

Mogę jeszcze dodać że będąc dzieckiem miałam makatkę z borsukiem którą mama z uporem maniaka powtarzała, że tam jest krecik...

Pozdrawiam :)

@ wróciła ... !

9 tygodni po porodzie... Jestem wściekła, rozżalona i obrażona. Na wszystko, na świat, na Pana Boga, na ludzi... @ wróciła z bólem... Mniejszy niż przed ciążą ale boli. I niech lekarze nie pierdolą, że ciąża leczy endometriozę, tyłozgięcie macicy i że przestanie boleć. Gówno prawda!!!

Karmię piersią ...

Obserwator

Obraz
Mam wrażenie, że stoję na środku czasoprzestrzeni a wszystko wokół zmienia się jak w kalejdoskopie... Stoję a po mojej lewej stronie przeszłość moja film wyświetla... Teraźniejszość po prawej próbuje uchwycić mą dłoń bym mogła zatrzymać ulotne chwile... Przede mną czarna dziura - ? Przyszłość...
    Refleksja mnie naszła. Patrząc na Córkę myślę o sobie co miałam będąc taką samą Kruszynką. Jak ciężkie miałam dzieciństwo okraszone alkoholizmem i awanturami w domu. Prawdę mówiąc niewiele miałam z prawdziwego dzieciństwa. Będąc bohaterem stawałam w obronie przed tyranem domowym. A to ogromne obciążenie... Będąc Dzieckiem żyłam jak dorosły. Żyłam problemami dorosłych. Będąc Dzieckiem obserwowałam 2 światy - dzieci i dorosłych. Nie ma się co dziwić jeśli w okresie dorastania nie potrafiłam określić własnej tożsamości. Bo byłam Dzieckiem czy Dorosłym? Teraz też nie wiem... Generalnie jestem osobą dorosłą. Ale potrafię odczuwać te same emocje które we mnie tkwiły będąc Dzieckiem/Nie dzieckiem. Zo…

Krew mnie zalewa!

Obraz
Nie lubię pisać o życiu codziennym. To jest wtedy jak telenowela. Są jednak takie momenty w życiu gdy krew mnie zalewa. Tak jest dziś...     Wiecie co mnie najbardziej wkurwia u ludzi? Jak się wpierdalają.  Już w podstawówce doznałam czym jest wtrącanie jadu osób trzecich w moje życie. Tak samo było później. Tak jest i dziś. Nie jestem w stanie wyeliminować wszystkich ludzi którzy usilnie próbują daremnie wtrącać swoje 3grosze w moje/Nasze życie. Ale jeśli jest jedna osoba, która sukcesywnie, regularnie usiłuje dokładać się w naszą egzystencję to za 10000 razem nie wyrabiam! Na pierwszy rzut oka nie dzieje się nic. Początkowo nie widać nic. Dopiero z czasem... Zaczyna doskwierać, przeszkadzać a w końcu porządnie wkurwiać. Jestem osobą dorosłą, jestem żoną, matką. I jak do tej pory nie znosiłam jak ktoś mówił bezpośrednio/pośrednio co  i jak powinnam, muszę tak uważam że nie należy nakazywać bądź nakłaniać inne osoby by te wywierały wpływ na innych... Uważam, że każdy jest osobą myśl…

Się dzieje..!

Obraz
Nic innego jak budowa domu. Naszego domu. Mojego, Męża i Naszej Córki (a także dzieci z przyszłości :). Przed Nami czasy mega oszczędne, mega wydajne i mega poważne. Bo budowa domu to sprawa wielkiej wagi. A wśród Naszych znajomych/rówieśników jesteśmy jedyni przed 30 którzy porywają się w budowę od podstaw... W tym roku robimy "tylko" fundament (koszt ok 19000zł) a od wiosny wszystko idzie w górę :)


    Pokarm mi zanika. To nie jest tzw. kryzys laktacyjny bo ten trwa 2-3-4 dni a u mnie tak jest od ponad tygodnia. Moja mama miała tak samo z karmieniem mnie. Poza tym ja się nie nastawiałam na długotrwałe karmienie ze względu na niedoczynność tarczycy. W związku z tym i tak jest cudem fakt iż karmię do tej pory. Cycki zflaczałe a Malutka wierci się przy karmieniu strasznie. Piję koperek i inke i pije i jem urozmaicam i nic lepiej... Karmię w ciągu dnia co 2 godziny (nie mogę częściej bo rzyga strasznie) Dostałyśmy lekarstwo na rzygi "Debridat" i witaminkę D w krop…

Frustracja

Jako kobieta z ADHD nie znoszę rutyny. Rutyna doprowadza mnie do depresji. Doceniam życie w spokoju ale potrzebuję odskoczni. Regularnej odskoczni. Mieszkanie na wsi jest wspaniałe i ma prawie same plusy. Dla mnie więcej plusów niż w mieście zważywszy na fakt, że do miasta mam 5 minut samochodem a 15-20 rowerem 1h drogi z buta. Jednak siedzenie w jednym miejscu tydzień doprowadza mnie do obłędu...
    Dziś Młoda zrobiła pobutkę o 3 (zazwyczaj budzi się między 4 a 5) udało mi się ją "przetrzymać" do ok 4 (czyli dałam smoka). Narobiła w pieluchę tak że wypłynęło po bokach a to ja zajmuje się uwalnianiem z kupy Córki a nie mąż. Jak się to robi za każdym razem i za każdym razem Młoda robi tak że nie wiem jak się do niej dobrać w końcu szlag mnie trafia! Wściekłam się a wyrwany ze snu Mąż wkurzył się na mnie bo jak to ja mogę robić afery w nocy. Ale zaprał ciuszki i zalał wrzątkiem. (dzięki temu miałam mniej roboty). Dziecko jednak wybudziło się tak że bujałyśmy się do 5 a o 6…

A jednak ...

Obraz
... Dziecko mnie wyciszyło ...
    Całe życie byłam rozdarta i w końcu mogę mówić o tym w czasie przeszłym. Pomimo ciężkich początków jest totalna symbioza. A ja ... Przeszłam metamorfozę psychiczną i duchową o jakiej mi się nie śniło.     Oczywiście dalej jestem sobą, niecierpliwą choleryczką ale nie w takim stopniu jak wcześniej. Mam po prostu więcej w sobie spokoju niż niepokoju.     Kolejna kwestia to taka, że Córka "porządkuję" moją przestrzeń fizyczną i psycho - duchową. Ciągle przewijają się przed moimi oczami obrazy z przeszłości tak jakbym ciąglę się z czegoś rozliczała. W jakimś stopniu dojrzewam. Choć nie przestanę być dużą dziewczynką :) Nie chcę czegoś tracić. Chcę zyskać.     Oczywistym jest fakt, że Córka wniosła SENS w moje życie. Każdy dzień jest "pełny". Nie ma pustki, nie ma samotności, nie ma zabijania czasu.     Wbrew wszystkiemu, nie żyję pieluchami, kupami i rzyganiem. W domu nie walają się butelki, smoczki itp... Spacerujemy, sprzątam w domu, obi…

Pozytyw porodowy.

Obraz
MAYA Wpadła na genialny pomysł! Wiecie już zapewne ale ślę wieści dalej...
Każda z Nas przeżyła to samo będąc/nie będąc w ciąży. Słuchanie mrożących krew opowieści porodowych. Ja też słyszałam, też przeżywałam spazmy czy i jak przeżyję. Od początku ciąży robiłam wszystko by rodzić naturalnie. Przez kilka miesięcy mowa była o CC. Oddałam się jednak w opiekę Szefostwa w Niebiosach i trzymałam się myśli, że jakkolwiek rodzić i tak jest przerąbane. Trzeba przetrwać i już. Wszyscy się rodzimy, rodzą dookoła tak było jest i będzie. Jednak broniłam się przed porodem w mojej miejscowości. Traumatyczne historie ale i przykład mojej Mamy spowodował, że zaparłam się całą sobą, że nie będę rodzić w rzeźni. Do wyboru miałam dawać w łapę i liczyć, że uda się szczęśliwie i bezpiecznie urodzić albo podjąć ryzyko i jechać 120km dalej by rodzić godnie i po ludzki. Oczywiście nie zastanawiałam się długo, Profesora prowadzącego miałam 120km dalej, jeździłam w ciąży do Niego na wizyty bez problemu więc wyj…

Przykre...

Obraz
... widzieć swojego Ojca na ławce... człowieka który jest w ciągu... człowieka złamanego życiem... stoczonego... na marginesie...
.... i być bezsilnym wobec takiego człowieka... który powołał mnie do życia...
Jeszcze kilka miesięcy temu widziałam go jak pracował i wyglądał dobrze....
A teraz? Tragedia... Porażka...

Ostatni raz rozmawiałam z nim 2 lata temu. Przypadkiem wlazłam na niego na ulicy...

Od 14 lat nie żyjemy z nim... od 14 lat twierdzi że nie jestem jego córką...

Moja Córka ma mnie - Matkę z ADHD, choleryczkę i nerwusa niecierpliwego DDA, i Ojca też DDA, wrednego wstręciucha uparciucha... Codziennie mówimy jej na zmianę że ją kochamy, tulimy, całujemy... I nigdy nie pozwolę by Ojciec Jej kiedykolwiek powiedział cokolwiek złego... I nie pozwolę by któryś z Dziadków był pod wpływem w jej pobliżu...