Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011

3 miesiące skończone czyli jak dotarłam do uroków macierzyństwa...

Obraz
Generalnie to jest "przejebane" na samym początku. Pierwsze 3 miesiące to jak I trymestr ciąży. Jest niedobrze, źle i niewygodnie. Brak regularności jakiejkolwiek doprowadza na skraj wytrzymania nerwowego. Brak wiedzy, przerażenie, lęk i łzy. Tak wspominam Nasze pierwsze 3 miesiące. Złość, frustracja i rozczarowanie. Bo choć człowiek nie nastawiał się na fajerwerki to zderzenie z meteorytem zbyt mocno wbiło w ziemię i unieruchomiło. Problemy z karmieniem. Bóle brzuszka, nadmiar rzygania lub brak kupy. Na zakończenie 3 miesiąca zafundowaliśmy szczepienie. To był koszmar. Niuśka swoim krzykiem rozniosła całą przychodnię. Malutka tak się spięła, że jeszcze dzisiaj ma guza. To prawda, że po 3 miesiącach jest... przede wszystkim inaczej. Dziecko przesypia noc, dolegliwości fizyczne ustąpiły, hormony mniej więcej się uregulowały... Jednak dalej cierpię na brak cierpliwości, denerwuję się gdy Malutka nie może spać i jest marudno-nerwowa. Jak urządza awantury i dyskusje krzycząco-pł…

Kochane Mamy Prezenty Wymieniamy!

Obraz
I mnie udało się :) Akcja rozpoczęta u Mamuśki Martuśki jest już wszechobecnie znana :) Szczegóły TU
A oto co mam do przekazu

Uwielbiam książki Ewy Woydyłło. Mam ich kilka :) Ta dzielnie przetrwała moje wyjazdy na uczelnię :)
Kolejna to dość znana "Potęga podświadomości" :)
Pudełko to ciekawa historia. Będąc w ciąży zrobiłam takich całe mnóstwo bo miałam taką fazę, jeśli znajdzie się chętny będę mile zaskoczona. A korale na dodatek.








P.S. Brak postów jest spowodowany brakiem komputera... Spaliła nam się płyta główna i korzystam z doskoku...



Goodbye Cycu...

Obraz
Długo dojrzewałam do tego... Bardzo trudno mi z tym było się pogodzić. Wspomniałam o tym u paru osób w komentach. A więc. Przechodzimy z karmieniem na MM. To o czym pisałam kilka tygodni temu, że pokarm mi zanika to nie był kryzys laktacyjny ani unormowanie produkcji mleka. Produkcja mleka zaczęła spadać sama z siebie. Nic nie dały herbatki, inki, woda i inne cuda wianki. Przez kilka tygodni przekonywałam siebie i innych że to tylko kryzys i przejdzie. Malutka jadła spokojnie 5 minut a po 5 minutach zaczynała się walka... Ona nerw i ja nerw. Zapewne gdybym miała spokojniejsze usposobienie nie doszłoby do tego. Ale etap obwiniania się mam już za sobą. Pocieszam się, że i tak byłam dzielna i wytrwała i do tej pory nie rzuciłam cyca w cholerę! Muszę też przyznać, że nie opanował mnie fenomen karmienia piersią. 8 tygodni karmienia w bólu, mękach i katuszach był okropny. Karmiłam, bo tak należy, trzeba, powinno. Ale nie czerpałam z tego przyjemności. Były momenty gdy karmiłam z przymusu, w…

Po - szkolna trauma.

Obraz
Po dzień dzisiejszy męczą mnie koszmary senne w szkole. Dla mnie edukacja to był taki sam koszmar. Nie dość, że w domu miałam ciężko to w szkole przeżywałam istne katusze... Najlepiej wspominam zerówkę. I choć wtedy ojciec pił to zerówkę wspominam bezstresowo. Zajęcia były tak urozmaicone, że nie nudziło mi się. Miałam też pole manewru do kreatywności. Nauka była skutkiem ubocznym i w grupie byłam najlepsza. Podstawówka to już masakra. Miałam ohydną wychowawczynię w 1-3. Sztywna suka. Nie pozwalała wychodzić do toalety na lekcjach. Jeden kolega posikał się pod ławką. Byłam tak przerażona, że w domu awanturowałam się z mamą, że więcej nie pójdę do tej głupiej baby na lekcje! Uważała, że jestem niedobrym dzieckiem, bo nie mogę usiedzieć na lekcji w miejscu. W dodatki nie mówiła "Inka" tylko "Jinka"... W 3 klasie mama odeszła od ojca i zawirowania domowe przekładały się na szkołę... Było ciężko a i rówieśnicy nie byli wyrozumiali... Przez rozwód rodziców matki moich k…

Teraz

Obraz
Wszystko się dzieje teraz. Urodziła Nam się Córka. Zaczęliśmy budowę domu. Jestem na ostatnim roku studiów mgr. Mój Mąż pracuje jak szaleniec. Moi rodzice składają papiery na budowę domu. Do tego budujemy budynek gospodarczy na stolarnię. Moja mama też jest na ostatnim roku mgr. Moja młodsza sis jest w 2 klasie gimnazjum i przygotowuje się do bierzmowania. Moja starsza sis przygotowuje się do wyjścia za mąż... i kilka innych wydarzeń o których nie będę wspominać :) Przyznam, że dawno nie mieliśmy tak bujnego w wydarzenia roku. Zdałam sobie sprawę z tego, że zanim urodziłam Córkę nie doceniałam tego co miałam. Byłam szalenie samotna i nieszczęśliwa. Przypomniałam sobie o tym, bo ostatnie dni są dla mnie bardzo trudne. Kalejdoskop uczuć, myśli i emocji... Od euforii przez frustrację do ostrej wkurwy. W głowie powtarzam sobie jak mantrę by zdystansować się i uspokoić. To nie takie proste. Siedzę na wsi z dzieckiem całymi dniami. Mąż wraca z pracy o 18-19 siedzi z Nami 15-30 minut i idzie …

Nie dziwi mnie...

Obraz
Pojawienie się Dziecka w życiu kobiety wywołuję eskalację emocji. Nie dziwi mnie w tej kwestii już nic. Oto pojawia się człowiek który na jakiś czas odbiera absolutnie każdą najmniejszą wolną przestrzeń wokół Kobiety. Jeszcze będąc w ciąży Kobieta przechodzi totalnie roztrojenie ale to co ją spotyka po... to już prawdziwy Armagedon! Zawsze byłam bardzo samokrytyczna w stosunku do siebie to powodowało stawianie wysokiej poprzeczki odnośnie osób z otoczenia. Powoli tworzę swój własny świat nie oglądając się na innych. Było jednak wiele sytuacji życiowych które mnie zadziwiały. Jednak po urodzeniu mojej Córeczki przebrnęłam przez taki huragan, że część owych sytuacji przetestowałam na własnej skórze.  Zastanawiam się teraz jak to było bez Dziecka. Trudno mi to sobie uzmysłowić... Czasem czuję ukłucie żalu, że straciłam swoją wolność. Czasem myślę, że chciałabym oddać Córkę w opiekę tylko Mężowi na caaały dzień bym mogła pobyć sam na sam ze sobą, odłożyć na bok to co mam teraz. Nie dziwię …