Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Nie lubię

Powrotów do codzienności po świętach. W dodatku jakieś cholerstwo mnie rozkłada, bo wlazło na gardło.

Święta upłynęły bardzo spokojnie i w bardzo okrojonym składzie rodzinnym. Po tym jak Lenka dostała kociokwiku w Wigilię, nie spała cały dzień, wytrwała Wigilię nr 1 a podczas Wigilii nr 2 spała nieprzytomna, odpuściliśmy sobie jakiekolwiek wyjazdy w dalszą rodzinę. W 1 dzień Świąt leniliśmy się cały dzień, dopiero ok 16 zawitali do nas moi rodzice z siostrą i już szwagrem. Wieczorem miałam wyczekane wychodne i z prawie wtedy Szwagrem moim, poszliśmy w tango ;) Ojjj nie będziecie zdziwieni jak dodam, że cudownie się bawiłam i wywaliłam z siebie całe zło świata jakie we mnie zalegało :) Następna impreza w Wielkanoc a w między czasie przy dobrych wiatrach poweselimy się :))) W związku z tym, że w święta się bawiłam a Mąż był w domu z Lenką, w Sylwestra to on będzie się %%% a  ja będę doglądać Córy :) W 2 dzień świąt zamierzaliśmy wyruszyć do teściów a okazało się, że oni wybyli dalej do …

Świąt udanych!

Obraz
Świąt udanych! Świąt wesołych!  W miłości, z najbliższymi! Spokojnych i szczęśliwych! I prezentów ładnych!
A to moja choineczka:
 :))))

Przełom świąteczny

Obraz
Załapałam bakcyla. Chałupa lśni, jeszcze tylko dopracować muszę parę drobiazgów a przy dobrych wiatrach jutro będzie choinka. Choinka przejdzie metamorfozę - rok temu były kolorowe lampki i dominacja czerwonych ozdób. Teraz mam w planach ochłodzenie, srebrne, jasne bombki, niebieskie cuda od Agnieszki z akcentem fioletu. Wizja w głowie jest! ;)
Miałam szczęście! Gdy rozparcelowałam paczkę ręce mi się trzęsły... takie cuda dostałam! :
Lenka moja Córka na ozdobach choinkowych coś niesamowitego!
Nie wpadłam na tak genialny pomysł ale jestem dumna też z moich prostych aniołków, które powędrowały do Okruszka:




Końca świata dziś nie było ku rozczarowaniu co niektórym. U mnie coś pękło, jakoś się lżej zrobiło...? Wolałabym nie zapeszać ;)))

Kolejny środek lokomocji...

Obraz
... Zaliczony!


I jeszcze trochę mojej zimy zza okna...
Poza z łałała


I dalej piękna zima..!

Akceptacja

To moja największa zmora z dzieciństwa. Szarpię się z akceptacją jak z pijakiem. Wiem dlaczego tak jest - jako nadpobudliwe i nieokiełznane dziecko nie byłam akceptowana w ogóle. W okresie dorastania miałam mnóstwo przyklejonych etykietek, które dogłębnie wryły mi się w psychikę i odbiły na zdrowiu fizycznym. Bycie wyrzutkiem czy też napiętnowaną jest potwornie ciężkie i wyczerpujące. Wiąże się z tym mnóstwo negatywnych uczuć. Nie potrafiłam pojąć dlaczego tak się dzieje i czemu jestem winna. Żyłam w okrutnym przekonaniu, że jestem kretynko-idiotko-głupią do potęgi N-tej. Niska samoocena a w zasadzie brak poczucia jakiejkolwiek wartości - uważałam, że jestem absolutnie bezwartościowa i mam same złe cechy, z których z czasem zrobiłam niejako swoje mocne strony - czyli wredna i bezwzględna suka. W takiej skórze żyło mi się dobrze do czasu.

Człowiek miliony razy w życiu staje w obliczu zawrotnych sytuacji gdzie musi się zmierzyć sam ze sobą. Ja też wiele razy przechodziłam zwroty o 180s…

JEST!

Obraz
ZIMA! Cudowna, biała, zasypana ahh uwielbiam, kocham i moje Dziecię też. :) Czekamy na sanki bo ciężko nam się przemieszczać :D Przy dobrych wiatrach dziś już będzie :)))

Pies pożyczony od sąsiadów - Kaja nas lubi a My ją więc przychodzi do nas i dostaje małe co nie co :)
Po załamce ani śladu. Tryskam energią, cieszę się do ścian. @ przyszła a ja miałam najgorsze w życiu PMS wraz z myślami samobójczymi. Niestety "tylko" hormony potrafią człowieka wyprowadzić z równowagi i doprowadzić na skraj życia. @ mam wyjątkową okrutną, ketonal jem, no spe i espumisan... Brzuch boli z każdej strony i nie tylko brzuch bo szaleje wszystko również jak przy rota...
I co? Ja się dalej cieszę :P

Załamka

Przechodzę załamanie na polu matczynym.
Jestem zmęczona - wieczorami padam zaraz jak zaśnie Dziecko po 21...
Nie mam na nic czasu.
Nie mam sił w ogóle... wyczerpana jestem ze wszystkiego...

Z przerażeniem myślałam już od początku grudnia o zbliżających się świętach. Jestem zmordowana tym, że próbuję sprzątać przedświątecznie z Dzieckiem, którego mam po uszy... Autentycznie jestem zmęczona przebywaniem z moją Córką. Mieszkamy w pomieszczeniu gdzie oddzielnym pomieszczeniem jest mikra łazienka - reszta mieści się w drugim pomieszczeniu gdzie nie ma nawet wolnego kąta... Rok temu o tej porze żyłam w przekonaniu, że dziś będę mieszkać we własnym domu - ale to temat rzeka, na który nie mam sił... w tym tygodniu zwalczyliśmy ogromnego grzyba na ścianie przy lodówce... to mnie totalnie dobiło... Lenka nie pozwala mi na zrobienie czegokolwiek - głupie wytarcie kurzu sięga rangi niemożliwej co dla mnie jest katastrofą. Nie potrafię siedzieć i przebywać z Córką bo mnie doprowadza do rwania sobi…

Portki

Obraz
Lenka wyrasta ze wszystkiego i wzdłuż i wszerz. Dziś kupiliśmy pampki w rozmiarze 5. Upolowałam płaszczyk/kurtkę długą na 92 i wcale nie jest wielka. Wszystkie bluzeczki, bluzy wymieniłam na 86... rajty 92-98. A tu jeszcze idą kolejne zębale i zdaje się, że i skok rozwojowy bo Dziecię krzyczy duuużo krzyczy i piszczy. 
W sobotę upolowałam kombinezon... wariatka ze mnie totalna! Biegałam po mieście jakby mi się motorek w tyłku palił. W sh nic nie było, na bazarze chińszczyzna za 50zł, do firmówek nie zachodziłam bo wiedziałam, ze drożyzna (chociaż w planach miałam). Dotarłam do sklepu textil market, tak to się u nas nazywa. Szukałam i Pani pokazała mi coś tak ciekawego, że zdębiałam a jak zobaczyłam cenę oczy mi mało nie wylazły - 18,99zł. Śmiałam się z tego cuda, Pani mówi, żebym brała bo tanie jak barszcz no i wzięłam! Pomyślałam, że do latanie przy domu się będzie jak znalazł!
Jak ubrałam Lenkę w to cudo wszyscy śmialiśmy się do łez - nasz pakierek :) Lence się spodobało :-D jest ś…

Rytuały

Nie wiem jak jest u Was. U nas rządzą rytuały. Po urodzeniu Lenki panował chaos, ustalenie jakiegokolwiek harmonogramu dnia spędzało mi sen z powiek. Po jakimś czasie coś zaczęło się tworzyć. Pisałam już kilka razy nasze plany dnia, które z czasem się modyfikowały mniej lub bardziej. Uświadomiłam sobie w ostatnich dniach, że niemal od początku pewne rytuały towarzyszą nam niezmiennie, tkwią każdego dnia oczywiście dziś przebiegają w nieco bardziej wyspecjalizowany sposób :)
Weekend przebiegł intensywnie. W sobotę rano byłyśmy w mieście (polowałam jak dzika na kombinezon i... znalazłam! pokażę w kolejnym poście) Lenka była w tym czasie u mojej mamy. Wróciłyśmy do domu ok 13, Lenka była bardzo zmęczona a my jeszcze przemeblowanie zaserwowaliśmy... Córa dostała kociokwiku ze zmiany, szok dla niej totalny, poszła spać o 16 (!) wieczorem zasnęła normalnie... A wczoraj znowu było dużo atrakcji: o 11:30 pojechaliśmy do chinki (chińskie centrum handlowe) Lenka znów oszalała i dostała kociokw…

Córka swojej Mamy

Obraz

Dziecko moje zadziwia mnie każdego dnia i tak już będzie zawsze :) Z wyglądu zewnętrznego jest kopią Taty z kilkoma moimi cechami. Temperament, usposobienie ma zbliżone do mojego. Naturę ma raczej dzikiego kota, bo nie lubi być miziana, głaskana i memłana co i rusz. Lubi chodzić swoimi drogami. I całe szczęście, że mieszkamy mając dookoła przestrzeń, bo ze spacerów do domu wraca niechętnie. Więc ja idę do domu i pozwalam "kręcić" się Lence przy domu samej, oczywiście mając cały czas na oku i co chwile pytając czy do domu nie chce iść. Jak otwieram drzwi to ucieka na podwórko dalej, wtedy biorę pod pachę i pakuje do domu ;) Tak było dzisiaj przy -6 :) U nas oprócz mega ulewy i śnieżycy nie istnieje pogoda przy której nie wychodzimy z domu. Nawet jak będzie -22 na dwór wychodzić będziemy! Tak było rok temu gdy Lenka miała 6 miesięcy, gdzie większość Mam nie wychyla nosa z domu - sama bym chodziła po ścianach a mowa moje Dziecko.
Lenka jest bardzo baardzo absorbująca. Każd…

"Unieś mnie w górę w nieba ton...

Obraz
... w ostatni rejs, w szczęsliwy port..."


Wpadłam w melancholię. Po 16 miesiącach totalnych nerwów, wpadłam w trans i łapię zawiechy. Huśtawki nastrojów nie są tak skrajne. Ogarnia mnie codzienne przygnębienie ale bardzo mi ono odpowiada. Przez te 16 miesięcy nerwówki stan, w którym obecnie się znajduję był marzeniem. Zwolnienie obrotów i tempa organizmu to coś co jest mi najbardziej potrzebne! Cieszy mnie to przygnębienie, w końcu wyciszam się...
Do sielanki oczywiście daleko.  Mam potworne problemy z koncentracją tak jakbym straciła bystrość i jasność umysłu a mój deficyt uwagi się pogłębił. Codziennie zapominam o setkach mniejszych i większych spraw. Z tego powodu denerwuję się aczkolwiek do porządnej wkurwy jak to było niedawno jeszcze - zdecydowanie daleko. Płaczę 5 razy w ciągu dnia z byle powodu (alternatywa dla niedawnych napięć nerwowych z byle powodu). Łapię się na refleksji, która ogarnia mnie kilkadziesiąt razy w ciagu dnia. Złoszczę się również codziennie ale nie w…

Zakupy z drugiej ręki

Obraz
Jestem ogromną miłośniczką kupowania/zdobywania ubranek dla Córci z drugiej ręki. Do tej pory nie kupiłam ani jednej rzeczy dla Lenuli nowej w pierwotnej cenie - kupiłam może ze 3 rzeczy po kolejnej przecenie. Uważam, że ceny nowych ubranek są zatrważające a ja wolę kupić taniej (założę maksymalnie 10-15 razy) i kupić książeczkę.
Mieszkam na obrzeżu 55 tysięcznego miasteczka gdzie sh jest mnóstwo. Ja chodzę do jednego - to sieciówka Szmizjerka. U mnie są 2 takie sklepy a ceny uzależnione od czynszu - gdyż w jednym w dniu dostawy cena za kg to 39zł a w drugim w dniu dostawy 27zł za kg. Oczywiście ja chodzę do tego drugiego ale nie w dniu dostawy czyli jak to wypada w piątek ale we wtorek... gdzie cena za kg to 13zł. Chodzę tam już od paru lat i wiem, że gdy jest dostawa pracownicy nie wysypują całego towaru, bo im się nie mieści - ten jest dokładany w kolejne dni, tak więc szansa na złowienie perełek jest spora. Poza tym we wtorek w drugim punkcie jest dostawa za 39zł za kg a w innym…

Nie ma złych dzieci...

Obraz
... są źli rodzice.



Tak właśnie uważam. Moje Dziecko jest jak mój barometr a w zasadzie Matkometr. Nastrój i humor zależy ode mnie. Jeśli ja wstanę lewą nogą - Lena też.
Jeśli jestem zmęczona i rozdrażniona - Lena także.
Jesli jestem poddenerwowana - Lena też.
Jeśli krzyczę - Lena też.
Jeśli jestem smutna - Lena jest zdezorientowana.
Jeśli coś mnie boli i cierpię - Lena jest zdezorientowana.
Jeśli zajmuje się czymś a nie Lenką - Lena staje na głowie żeby zwrócić moją uwagę.
Jeśli nie zwracam uwagi na Lenkę - Lena szuka jej wszędzie.

Lenka potrafi się zachowywać różnie...

Lenka potrafi być spokojna i pół dnia bawić się w swoim towarzystwie... - jeśli ja jestem spokojna i radosna.

Lenka potrafi rzucać się na podłogę - jeśli krzyknę lub czegoś zabronię lub zabiorę z rączki.

Lenka potrafi szczypać, klepać i gryźć - jeśli jestem nerwowa przez kilka dni.

Lenka potrafi budzić się w nocy na jedzenie 3-4 razy - jeśli przy kąpaniu jestem zmęczona i poirytowana.

Lenka marudzi jeśli jest niewys…

Odnaleźć się w roli mamy

Instynkt macierzyński nie jest tak oczywisty według znanej wszystkim opinii. Nie w każdym przypadku ciąża jest błogostanem, poród pikuś a karmienie piersią odbywa się bez większych problemów. Te ważne czynniki mają ogromny wpływ na późniejsze macierzyństwo.
Mimo wspaniałego wyglądu w ciąży i braku większych problemów ciąża nie była dla mnie błogostanem a ostatni miesiąc był trudny do zniesienia. Poród miałam wspaniały dzięki zzo (nie wychodzę z założenia że cierpienie uszlachetnia). Schody zaczęły się po porodzie. Ten mimo braku cierpienia był trudny i długo dochodziłam do siebie (przez 2 tygodnie nie mogłam normalnie siedzieć). To była jedna z przeszkód jakie stały na początku drogi macierzyńskiej. Czekałam z wielkim pragnieniem i utęsknieniem na Córkę, moim marzeniem od zawsze było urodzenie Dziecka przed 25 rż. A jednak mimo to bardzo trudno było mi się odnaleźć w roli mamy. Wraz z problemami fizycznymi po porodzie doszedł refluks Córy (chlustanie na odległość), problemy z karmien…

Sh zakupy i nominowania!)

Obraz
Obiecałam więc wrzucam ostatnie łowy sh:




Sweterek cherokee - 5,50


                                                             Sweterek - tunika 2,40zł


Śpiworek Mamas & Papas - 1,60zł
Sukieneczka h&m - 2,50

Pamiętacie te zasłonki? Pokazywałam zaraz po zakupie (70gr!) wiszą w oknie łazienkowym od 1 listopada :)
Podejrzewam moje Dziecko o jakiś skok rozwojowy. W ostatnim czasie załapała ostrą fazę na rysowanie, pisanie długopisy i kredki. Codziennie chce przez pół dnia bazgrolić. Pije z kubka przez rurkę! Gwiżdże ustami jak porządny dorosły (robi to lepiej ode mnie). Najlepsze zabawy to wożenie w wózku dziecięcym miśków wzorując się na mnie Lenka obwiesza wózek moimi torebkami, balonik na tasiemce, słuchawki do telefonu (wkładanie i wyjmowanie), odkrywa miękkie książeczki (mam głównie twarde więc trzeba będze się zaopatrzyć :) wczoraj jedną wrzuciła do sedesu ;) Tata zrobił niesamowitą frajdę Lence samolotem z papieru. Lenka tak się zaaferowała, że potem samolot przerzucała prz…

Wojna trwa!

W blogosferze wciąż obecna jest wojna kp kontra butelka z MM. Wiele mam dzieli się swoimi doswiadczeniami dzięki blogom. Pozytywne wrażenie na mnie wywarł TEN POST u M.M.. Autorka bloga w normalny, prosty sposób odważyła przyznać się, że NIE LUBI karmić piersią. Ot tak po prostu. Tak jak jedni lubią truskawki a inni nie. Czytając go uświadomiłam sobie, ze ja również nie lubiłam karmić piersią. Nie wiem dlaczego miałabym lubić skoro miałam z tego powodu mnóstwo problemów w tym ból i cierpienie. Problemy z karmienie piersią ciągnęły depresję poporodową. Byłam ogromnie zdołowana niemocą. Czułam się źle w roli matki, ciężko mi było patrzeć z czułością i miłością na moje Dziecko.
Mam wrażenie, że mamy - laktywistki, fanatyczki kp atakujące mamy butelkowe są pozbawione empatii. Nie potrafią sobie wyobrazić czym są problemy kp jakie doświadczają mamy, którym się to nie udaje. Tak samo nie potrafią sobie wyobrazić jak można Dziecku podać MM jeśli ma się w cyckach mleko! Nie zawsze droga pod…

Pierdolnik i sajgon... i PO pierdolniku :) AKTUALIZACJA

Obraz
Dzisiejszy dzień to jeden z tych których pamiętać nie chcemy. Moje Dziecię w nocy źle spało, do 1 popłakiwała i budziła sie a od 6 gotowość z jękiem na dzień dobry. Zmiana pogody? I wszystkie inne powody. Dogadać się nie idzie, bo Lenka chce jeść a jak jej daje to pluje, zabieram więc talerz a Ona w ryk. Tak więc dzień mija nam pod znakiem awantur, krzyków i robieniu wszystkiego by "Mamę wkurwić". Na wszystko jest "nie!" Tak więc w domu mam pierdolnik co widać mniej więcej na zdjęciach: 


Sprzątałam dziś kilka razy, teraz Potwornicka śpi a mi tyłka ruszyć z miejsca się nie chce. Sama też podkurwiona jestem od rana i tak drażnimy się obydwie nawzajem. W kuchni też jest pierdolnik. Lenka nabuzowana więc sieje dookoła wszystko co wpadnie w jej cudowne rączki. Nosiła pranie w nocniku. Wysypała wszystkie torebki z dziś kupionej herbaty zielonej... i milion innych cudów jakie dziś wyprawiała... Wzięłam uspokajacza bo miałam chęć Dziecko wystawić za okno... Nigdy nie kr…

WYNIKI BADAŃ

Dziękuję Wam za ostatnie komentarze pod ostatnim postem o tarczycy. Dziś odebrałam wyniki badań. Jak wiecie badania robiłam tydzień po odstawieniu euthoryxu 80. TSH mam powyżej normy a t3 i t4 przy górnej granicy. Hormony wciąż lecą w dół, co czuje po sobie każdego dnia. Każdego dnia czuję jak normalnieje. Słowo NORMALNY - to jedyne i najlepsze jakie w mojej głowie mi tkwi od kilku dobrych dni. Walczyłam miesiącami o normalne funkcjonowanie. Wiecie jak mi było ciężko, w jakich nerwach żyłam. Pisałam o braku panowania nad sobą o tym, że sił mi brakuje, że wciąż walczę sama ze sobą. A to była walka z wiatrakami a w zasadzie z hormonami. Tarczyca ma taki wpływ na fizycznośc i psychiczność jak żaden inny narząd w organiźmie. Tarczyca zaburza pracę WSZYSTKICH organów w organiźmie. Daje objawy niemalże wszystkich chorób bo zaburza metabolizm w komórkach. A komórki są wszęzie! Z resztą powtarzam się wiem, ale wciąż aktualnie jest to mój numer jeden.
Teraz będę się kontaktować z tutejszą p…

Tarczyca

To taki niepozorny narząd, tuż przed krtanią. Po sercu, mózgu śmiało mogę stwierdzić, że tarczyca to narząd od którego zależy równie wszystko jak od nich. Jeszcze moja starsza o 9 lat siostra skończywszy lat 18 miała obowiązkowe badania tarczycy. Dziś już tego nie ma w standardzie. Widać durne władze wychodzą z założenia, że po Czarnobylu śladu nie ma... Mając lat 17 byłam mega, hiper nadaktywna. Mimo ADHD moja aktywność była ponad hiper normę. Moja Mama wysłała mnie na badania tarczycy. Byłam tak nieznośna, że nikt nie był w stanie ze mną wytrzymać... TSH zrobiłam w lutym (w marcu kończyłam 18 lat). Wyniki wyszły w normie. Ale Mamie mojej to nie dało satysfakcji uparła się ogromnie żebym zrobiła USG. Podstaw teoretycznie nie miałam. Pani doktor nie chciała dać skierowania tylko sugerowała USG prywatnie. W końcu po interwencji Mamy dostałam skierowanie do endokrynologa (w moim mieście jest jeden jedyny). W kwietniu miałam wizytę, Pani stwierdziła że wmówiłam coś sobie i przyszłam jej…

Macierzyńskie nerwy

Macierzyństwo nie jest bezsetresowe. Ile nerwów towarzyszy matce w zasadzie odkąd dowiaduje się, że jest w ciąży to sprawa indywidualna. Lęki i obawy są w standardzie. Nie znam matki która przed wizytą kontrolną u lekarza nie zjada palców z nerwów czy wszystko jest w porządku... Zawsze śmieszyło mnie mierzenie podwyższonego ciśnienia przed wejściem do gabinetu. Stresów jest mniej lub więcej wszystko zależy od miliona czynników. Pierwszy najważniejszym w tej materii to charakter, temperament i osobowość matki. Ta z niekończącym się zapasem cierpliwości nie denerweuje się tyle ile chleryczka wpadająca w napięcie nerwowe przy byle okazji. Na pewno mniej nerwów ma również matka, która nie spędza całych dni sama z Dzieckiem. Mając pomoc jakąkolwiek nie przeżywa się wielu stresów. Bycie matką polką jest bardzo ambitne i stawia każdej matce w naszym kraju wysoką poprzeczkę. Jednocześnie panuje przeświadczenie, że matka cały dzień "siedzi" w domu z dzieckiem. Czasem zerkając na &qu…

Dajemy radę

Obraz
Dziękuję za Wasze wsparcie i troskę. Czuję się co raz lepiej, wewnętrzny niepokój poszedł w cholerę. Jutro wizyta u lekarza rodzinnego i biorę skierowanie na badania. Co dalej zobaczymy... u nas jest jeden endokrynolog więc może być problem z dostaniem się ale będę kombinować. Lence idą zęby idą jak szalone. Wszystkie czwórki (te na dole już przebite częściowo) na górze dziąsła jak banie, a na dole szykują się trójki... więc mamy 6 w natarciu. Dzięki mojemu spokojowi Lenula znosi zębiska dzielnie. Dziś zjadła całe jajko i całą kanapkę (bez skórki) z pasztetem. A wczoraj zjadła na obiad ziemniaki z sosem pierwszy raz od dłuższego czasu. Dziś w nocy na jedzenie obudziła się dopiero po 3 (w ostatnim czasie pobudka na mleko była ok 1). Idziemy więc do przodu. Zaczęłam studia podyplomowe z przygotowania pedagogicznego do zawodu nauczyciela. Mamy grupę ok 50 osób. Wykładowców mamy w większości bezpośrednio z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Poziom jest dość wysoki. Dla mnie jest re…

Diabeł za skórą.

Ostatni tydzień mojej egzystencji to hardcore. Nie wiem, nie ogarniam tego co się ze mną dzieje. Nie mam żadnego wytłumaczenia, żadnego konkretnego powodu. Straciłam totalne panowanie nad nerwami. W zasadzie to buchnęło z dnia na dzień. A co się stało? Bladego pojęcia nie mam. Przeszłam wszystkie fazy. Wyładowywanie nie zrozumiałych emocji na bliskich. Rosnąca nienawiść do siebie samej. Autodestrukcyjne myśli i zapędy. Ze 100% pewnością mogę stwierdzić, że zło mnie opętało. I strasznie ciężko jest się uwolnić. Pracuję nad odzyskaniem równowagi ale nigdy nie było to tak trudne. Być może wielomiesięczny stres ze mnie zaczyna uchodzić. Tylko dlaczego takim kosztem? Jak długo to ma trwać? Czy jestem w stanie odzyskac władzę nad sobą?  - Pytań jest mnóstwo. Zadaje je codziennie. I rozmawiam. Rozmawiam ze wszystkimi a przede wszystkim ze sobą. Rozmawiam z każdą częścią siebie samej... i próbuję pojąć, zrozumieć, ogarnąć. W życiu nie byłam tak bezsilna i bezradna wobec siebie samej.... Nawe…

Zmęczenie materiału

Obraz
Nie wiem jak to nazwać.
Nie chce mi się gadać.
Nie chce mi się słuchać.
Nie chce mi się pisać.
Jestem potwornie zmęczona.
Codzienność to marudzenie i zaciśnięty żołądek.
Nie wiem jak pomóc, jak przynieść ulgę.
Nie wiem skąd czerpać siły bo akumulatory wysiadają.
Nie wiem jak i kiedy je naładować.
Nie mam czasu.
Zaczęłam sprzątać w domu jak opętana.
Włączyłam tryb "obojętność".
Jak coś lub ktoś próbuje mnie odłączyć ja warczę.
Krzyczę.
Jestem do niczego.
Nic mnie nie cieszy.
Totalna anhedonia.
Jak tylko pojawia sie uśmiech na mojej twarzy ten gaśnie w najbliższej sekundzie.
Uczucia są we mnie zmrożone.
Jak śnieg za oknem.
Ta aura mnie całkiem dobiła.
Znowu ręce mi się trzęsą.
Znowu nie mam cierpliwości.
Serca też nie mam.
Jestem koszmarną matką.
Podłe myślu zalewają mi mózg.

Nie wiem jak to nazwać.
Ogólnie to cieszę sie, bo październik się kończy.
Wyjątkowo podły miesiąc.
Pewności nie mam czy następny będzie lepszy.
Ale tego już nie będzie.
Jestem tak wyczerpana i "wyz…

Dziękuje!

Obraz
Za wszystkie gratulacje!!! Jesteście wspaniali :)
A u nas... najazd wszystkich czterech czwórek u Lenuli. Stresowa gorączka, która minęła po powrocie Taty z pracy. Pleśniawka na języku. Nie przespane noce. Diabeł tasmańki w skórze mojej Córy. Meliskę pije i jest lepiej :) A ja porządkuję/odgruzowywuje z kurzu chałupinę po półrocznym ślęczeniu nad pracą mgr - w między czasie chcę zdąrzyć na 1 listopada.


Ostatni tak ciepły dzień w tym roku:



Sam sobie wyrósł niemal obok domu :)

Dziś ugotowany już rosołek z prośnianek vel zielonek i siwych

Restart gdy Córa drzemkuje w dzień obowiązkowo przy kawce z własnoręcznie ubitą pianką:

A tu już zimimnicho! Nawiedziło i zostało ale Lenka rozgrzewa się na spacerze ciepłą herbatką :)