Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2012

Zmora Matki

Zmorą Matki jest NIE spanie Dziecka. Czy to w nocy czy to w dzień. Jeśli Dzieć nie śpi zaczyna się horror, który po dłuższym czasie trwania wyprowadza wszystkich z równowagi psychicznej i fizycznej... Bo zmęczenie rodzica lub niemoc zrobienia czegokolwiek w ciągu dnia, brak możliwości zaplanowania jakiejkolwiek czynności nie związanej z Dzieckiem - powoduje wzrost frustracji i potężnej wkurwy.
Zdecydowanie gorsze jest nie spanie w nocy. Nie mogę wypowiedzieć się zbytnio w tej kwestii. Moje Dziecko przesypia nocki pięknie od jakiegoś 2-3 miesiąca życia. Nauka trwała powoli, bez pośpiechu, żmudnie... Ale opłacało się. Dzięki temu mogliśmy z Mężem dość sprawnie wejść w "normalny" tryb życia. Oczywiście płacze, wierty nocne działy się i dzieją nadal. W ostatnich tygodniach Dziecko nam kilka razy w nocy się wybudziło z oczami jak 5zł i trzeba było dać papciu i spało dalej :) Mamy żelazną zasadę wstawania do Królewny na zmianę. Jak któreś chce się wyspać bez problemu wstaje drugi…

Kasze i inne dodatki w diecie Malucha.

Od 2 tygodni pora obiadowa stała się normalną porą jedzeniową. Czasem jedzenie na siedząco w krzesełku bywa nudne więc Królewna je siedząc na moich kolanach lub stojąc przy łóżku, krześle lub stole. Zjada swój obiadek ok 15 i podjada gdy my jemy ok 17-18. Jak widzi, że ktoś je, lub zamierza jeść od razu wydaje okrzyk radości i zmierza w naszym kierunku. Uwielbia pomidory! Dobrym sposobem do podawania jest wydrążanie łyżeczką pomidora a skórka zostaje w ręku. Truskawki też zrobiły szał. Ale... no właśnie. Po truskawkach mamy bezsenne noce, wierty i płacze przez sen. Innych skutków typu alergia - brak.
Gotuję normalną zupę jak pisałam TU. Robię 2 rodzaje zupek. Białą i czerwoną - dość patriotycznie ;) W białej przemycam różne warzywa mrożone np. kalafior czy brukselkę. Zabielam jogurtem naturalnym, zagęszczam ziemniakami tak by konsystencja była półpłynna i miksuję. Czerwona to pomidorowa, jak mam pomidory daję te z puszki - o niebo lepsze niż koncentrat pomidorowy. Gdy przychodzi pora…

Dopadł mnie demon.

Obraz
Z chęcią bym spauzowała. Tylko właśnie jestem w czarnej serii co chwilę COŚ się pierdoli. I właśnie się dowiedziałam, że moja ciężko w pośpiechu i roztargnieniu pisana praca mgr została splagiatowana z internetu... Z pośpiechu przed oddaniem jej nie poprawiłam... pisałam cytaty z książek nie pakując ich w cudzysłów i wyszło, że wzięłam cudze teksty jako swoje... moja "wspaniała" Pani promotor nie wpadła na to, że stało się tak z powodu nie myślenia tylko osądziła mnie o plagiat... Koszmar. Ryczałam jak największa beksa świata przez kilka godzin. Poczułam się tak zmieszana z błotem jak najgorsze dno. Jebnięta o ścianę i upokorzona. Jak przypomnę sobie wieczory spędzone nad książkami by jak najwięcej napisać to mnie dalej na płacz zbiera. Zżarłam wielką paczkę czipsów na raz. Zapaliłam papierosa. Obdzwoniłam wszystkich możliwych ludzi czy nie mógłby ktoś odebrać tej nieszczęsnej pracy, bo leży w rektoracie i czeka na mnie... Niestety sama muszę jechać specjalnie by ją odebra…

Presja matki.

Nie czytam poradników, nie opieram się na żadnych teoriach dotyczących wychowania, opieki i pielęgnacji Dziecka. Coś tam do mnie dociera ale informacje są tak sprzeczne, że człowiek głupieje bardziej.
Na dziecko absolutnie NIE WOLNO się denerwować, baaa przy nim na cokolwiek nie można się denerwować. Żadnego krzyku, podniesionego tonu głosu. Trzeba mieć nieskończone ilości cierpliwości i opanowania. Prowadzić dom, gotować obiad mężowi i dziecku, piec ciasto, sprzątać...  Swoją drogą sprzątać też można w nieskończoność. Dziecku nie można niczego zabronić, bo to źle wpływa na jego psychikę. Nie można narzucić własnego zdania ani niczego nakazywać, zakazywać, do niczego nakłaniać ani zmusić. Absolutnie nie można wywierać żadnej presji. Powinno się spać z Dzieckiem, nosić - najlepiej gdyby wózka nie mieć. W dupie z kręgosłupem, że na starość się posypie... Z drugiej strony "osaczanie" czy nadmierne kontrolowanie dziecka też nie jest ok. Można coś zaproponować ale i to nie jest…

10.

Dziś Dziecko moje kończy 10 miesięcy.

To, że stoi jest oczywiste, a stoi wszędzie.
Co dzień co raz dłużej stoi sama, choć to chwile to wydłużają się z kilku sekund do minuty.
Super kuca, schyla się po zabawki zgrabnie przysiadając.
Chodzi trzymając się jedną rączką czegokolwiek.
Na czworakach zasuwa jak dziki zwierz.
Brawo brawo, robi na zawołanie, papa też a najlepiej wychodzi "olaboga!"
Pokazuje rączką co chce, co tam że to są m.in. kury na obrazie który wisi na ścianie ;)
Jadła mydło FA.
Uwielbia magnesy na lodówce.
Klepać brodzik w łazience.
Otwierać sedes i patrzeć jak wodę się spuszcza.
W łazience jest też paaaapier toaletowy który taaak się ciąąąąągnie.
Nocnik też fajny, bo rzucać nim można a on wciąż cały.
Zaglądać do szafki pod zlewem.
Klepać kuchenkę gazową i kurki zdejmować.
Pisać na klawiaturze lapka.
Oglądać książeczkę z bajkami na dobranoc i magazyny wnętrzarskie. Czytanie jest mało interesujące. Wertowanie kartek idzie sprawnie choć już z 5 ucierpiało na zby…

Dziecko - zbliża czy oddala?

Obraz
Pojawienie się Dziecka w rodzinie to prawdziwa rewolucja. Marzenie zakochanych par, często w fazie różowej wręcz dopełnieniem jawi się piękny bobas. Rzeczywistość nie jest tak różowa. Bywa, że w fazie początkowej - zapłodnienia nie jest tak proste jak się wydawało. Jak to jest, że w tej fazie a także gdy pojawia się już Dziecko partnerzy - rodzice oddalają się? Owszem Dziecko może scalić rodzinę. Jest to możliwe pod jednym warunkiem. Jeśli partner jest zaangażowany w obsługę Dziecka, między rodzicami jest WSPÓŁPRACA. Dziecko może stanowić zarówno łącznik między partnerami ale również rozdzielnik. Matka może świadomie odsuwać Dziecko od ojca/partnera. Może też odsuwać je od siebie. Dziecko wymaga zaspokajania swoich potrzeb niemal cały czas. Zazwyczaj to matkę łączy niezwykła więź z dzieckiem i potrafi odczytywać sygnały wysyłane przez Dziecko. To od matki w głównej mierze zależy czy ojciec zaangażuje się i nawiąże współpracę z nią i Dzieckiem. Gdy partner pracuje to matka spędza wię…

Prawie dorosła zupa dla 9,5 miesięcznego Bobasa.

Od 2 miesięcy trwała batalia o jedzenie obiadków/zupek. Histerie, bunt, płacz, plucie cały wachlarz. Każdego dnia pora obiadowa była ciężka. Przełomem okazała się szczawiówka! Byliśmy u mojej mamy, dałam Królewnie jak zwykle zupkę i jak zwykle jeść jej nie chciała. Dla dorosłych nas była szczawiówka. Zdesperowana dał spróbować. Co za szał był! Zupa pochłonięta została błyskawicznie. Obawiałam się o reakcję ale skończyło się na brzydkiej kupie dnia następnego. Miałam jeszcze kilka zupek swoich w domu i znów pora obiadowa i znów zaczęła się walka. Więc w sobotę mając niewiele czasu, ugotowałam Dziecku memu zupę prawie dorosłą:
2 pietruszki, kawałek selera, 5 marchewek - starłam na tarce o grubych oczkach i wrzuciłam do garnka. 6 kostek piersi indyka (mam pomrożone na porcje) Liść laurowy, 2 ziela angielskie, lubczyk, koperek, 1/3 łyżeczki soli morskiej tak na czubek łyżeczki. Zagotowałam, potrzymałam na ogniu ok 20minut, dorzuciłam ziemniaki pokrojone w kostkę i zamrożony kalafior i f…

Pogięcie, Przegięcie i Wygięcie.

Obraz
Dziś miałam wizytę u Profesora. Byłam zapisana na 11:30. Przywykłam do tego, że Profesor się spóźnia. W poradni było oblężenie! Ludzi full nie było gdzie usiąść! A na wejście do gabinetu czekałam 2h. Myślałam, ze jajo zniosę. Weszłam do gabinetu, uśmiechnęłam się i mówię że ostatni raz widzieliśmy się na porodówce. Więc zdałam relacje co i jak się działo i dzieje. Profesor od razu zapytał czy i kiedy planujemy 2 Bobasa. Najpierw miałam usg, potem badanie i cytologię. 2 raz w życiu badanie mnie nie bolało! Na jajnikach nic nie urosło reszta też w porządku... ALE! Przed ciążą miałam tyłozgięcie macicy. Słyszałam wielokrotnie, że po ciąży porodzie SN zmniejsza się i tak jest z reguły... Mnie reguły omijają szerokim łukiem! Mam mocniejsze tyłozgięcie niż przed ciążą. Co więcej szyjkę macicy mam w przodozgięciu. Okresy obfite więc macica usilnie pracuje nad wydalaniem endometrium i napierdala jak ta lala. W dodatku przy endometriozie najlepiej gdy okresu nie ma. Więc mam przepisane tablet…

Diagnoza ADHD

Obraz
Diagnoza ADHD to trudne i żmudne zadanie. Polega na głębokiej analizie. Bardzo ważny jest przebieg ciąży gdy my jako potencjalni adhd-owcy byliśmy w brzuchach u mam. Bardzo ważne jest czy wokół mamy działy się rzeczy które prowadziły do stanu podwyższonej nerwowości i napięcia. Oczywisty jest też poród i wszelkie urazy okołoporodowe. Kolejna ważna kwestia to dziedziczenie. Najbardziej powszechne u adhd-owców jedno lub oboje rodziców a także w dalszej rodzinie. Analiza dzieciństwa powinna się oprzeć na rozmowach z rodzicami i innymi bliskimi którzy nam towarzyszyli. Na co trzeba zwracać uwagę? W tym pomoże Wam ta książka:


Więcej informacji tu.
Dobra jest też ta:

Więcej informacji tu.
Jeśli dalej jesteście chętni do informacji mogę Wam podesłać meilem rozdział literacki mojej pracy licencjackiej. Na 30 stronach są zawarte najważniejsze informacje coś jak o adhd w pigułce. Nie pisałam jednak o diagnozie.

Spalone mosty.

Obraz
Nigdy nie mogłam i dalej nie mogę pojąć jak można utrzymywać kontakty z kimś kto nas krzywdzi. Można wybaczyć o ile dana osoba dalej nie krzywdzi. Mi jakoś trudno przychodziło funkcjonowanie u boku kogoś kto za moimi plecami jeździł po mnie jak po szmacie. Nie rozumiem jak można tak funkcjonować. Czy wybaczanie dziś jest opłacalne? Przed oczami mam współuzależnione kobiety maltretowane przez partnerów. Ile razy one wybaczają? Czasem życia im nie wystarcza. Nie utrzymuję kontaktu z moim ojcem. Pamiętam jak kiedyś pewna pani terapeutka pytała dlaczego i czy nie chciałabym odnowić znajomości z ojcem, bo ponoć mogłoby mi to pomóc. WTF??? Wiem, że jest mnóstwo dzieci alkoholików którzy w dorosłym życiu dalej funkcjonują przy pijących lub nie pijących rodzicach.... W moim przypadku nie wchodzą takie relacje w grę gdyż zdrowsza jestem jeśli ojciec żyje sobie gdzieś tam a ja tutaj.
Jak to jest, że przychodzi moment w naszym life gdy orientujemy się, że znajomi których mieliśmy …

Niewdzięcznie.

"Siedzenie" z Dzieckiem w domu to bardzo niewdzięczna praca pod względem finansowym. W naszym kraju kobiety w ciąży i młode matki są nie doceniane. To od nas w głównej mierze zależy czy i ile potomstwa zamierzamy posiadać. Dziecko nie jest "za darmo". Trzeba kupić pieluszki, kosmetyki, ubranka i żywność. To co nam państwo oferuję w zamian za posiadanie dzieci jest żałosne. Ogarnia mnie frustracja. To bardzo trudna praca, wymaga hiper cierpliwości, wyrzeczeń, poświęcenia. Wiem, że są matki, które oddają się temu zadaniu tak bardzo, że czują się spełnione. Ja też tak miałam ale w ostatnim czasie zaczyna mi to przeszkadzać. Z chęcią poszłabym do pracy ale nie mam co zrobić z Córką a u nas jest 1 żłobek państwowy i 1 prywatny. Obydwa przeżywają oblężenie. Niania się nie opłaca, bo musiałabym oddać jej niemal całą swoją wypłatę, bo przecież nikt mi nie da 3700brutto na dzień dobry tylko najniższą krajową. Więc sensu nie ma. A pieniędzy nie przybywa. Żyjąc…

Spinka/Natłok/Przeładowanie

Obraz
Nie wiem od czego i jak zacząć. Mam cholerny natłok myśli. Ostatni czas był cholernie trudny. Miałam poważny kryzys. Kryzys w byciu Matką i Żoną. Nie mogłam patrzeć na Córkę, wkurzała mnie strasznie. Wyładowywałam się na niej poprzez spięcie. Cholernie się spięłam, tak że na żołądku miałam kłódkę z łańcuchem. Przeładowałam się. Sprzątanie przedświąteczne i brak czasu na pisanie pracy magisterskiej, brak pomocy i wsparcia. Co chwilę coś wyskakiwało i wkurwiało. Mąż tylko instruował mnie co i jak mam robić bez uwzględniania mojej strony. Pękłam jak cholera. Wszystko jest do czasu. Zastanawiam się ile jest takich matek? Wkurwiają mnie teksty, że kiedyś tak nie było bo to gówno prawda! Było. I depresje poporodowe kobiety-matki były pozostawiane same sobie. Miałam dość siedzenia z Dzieckiem w domu. Z chęcią poszłabym do pracy bo etat w domu wymęczył m nie. Tylko gdzie? Wypłatę musiałabym oddać niani. A niania zajmie się dzieckiem na mojej głowie zostanie dom, pranie, sprząta…