Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2012

Wściekła matka

Macierzyństwo to na pierwszy rzut oka, słodkie bobaski, które gugają i uśmiechają się ze wszystkich dostępnych zdjęć. Nie wiem dlaczego tak mało mówi się, piszę jak ciężko jest matkom, które siedzą z dziećmi w domu. Zanim zostałam mamą, nie lubiąc obcych dzieci nie mogłam się na dziwić nad tym jak można krzyczeć, bić czy mordować własne dzieci. Dziś w ogóle się nie dziwię. Mordercze myśli miałam wiele razy, na zmianę chciałam się mordować lub jęcząco-jazgoczące Dziecko. Choćbym nie wiem ile dostawała buziaków, uśmiechów, przytulańców... jęczący jazgot doprowadza mnie do obłędu! Cudownie jest patrzeć na dzieci... stojąc obok. Wspaniale jest zajmować się Dzieckiem bez tych wszystkich "dodatków", których jeśli nie rozłożyć na rozsądne raty mogą człowieka zmiażdżyć. "Dodatki" czyli wszystko to czym kobieta-matka zajmuje się jednocześnie wychowując upragnione Dziecko. Presja wywierana na kobiety matki jest ogromna. Ciągle uważa się, że matka siedząca z dzieckiem cały d…

Rocznica bawełniana.

Obraz
Dzisiejsza aura nijak ma się do wspomnień z dnia mojego ślubu. Dokładnie 2 lata mija odkąd stałam się żoną najlepszego z mężów. Jesteśmy razem od ponad 4 lat. Ślub tak na prawdę niewiele w naszym życiu zmienił. Ot formalność i tyle. Formalność, która dała nam wolność. Mogliśmy stworzyć razem rodzinę do której nikt nie ma prawa się wtrącać. Mogę śmiało stwierdzić, że w ciągu tego czasu przeszliśmy chyba wszystkie możliwe kryzysy. Które jako egzamin na wytrwałość zdaliśmy celująco. Oboje mamy osobowość dominującą, więc starcia są na porządku dziennym. Ciężko nam wysiedzieć w domu, ciągle byśmy gonili za czymś i szkoda nam czasu na zatrzymanie się. Ja jestem zatrzymana w domu będąc z Dzieckiem i przechodzę kolejne fazy związane z tym. Teraz jest najtrudniejsza, bo chciałabym wiać z domu w świat daleki...
Wiele razy mieliśmy dość. Kto nie ma? Choćby nie wiem kto, choćby nie wiem jaka trudność stawiając nam kłody pod nogi próbowała zachwiać nasz związek - jest to niemal niemożliwe. To ba…

Zębny armagedon.

Miałam zrobić wpis o tacie, ale to co się dzieje w ostatnim czasie nie pozwala mi się skupić na takich sprawach. Postaram się nadrobić, jak już dojdziemy do równowagi.
Zębowe koszmary nie mieściły mi się w głowie, dużo czytałam historii mrożące krew w żyłach jakich męczarni dostępują dzieci gdy na światło dzienne pchają się zęby. U nas pierwsze dolne jedynki wyszły szybko, nawet znośnie gdy Lenka skończyła 4 miesiące. Na kolejne jedynki czekaliśmy aż do 7-8 miesiąca. Było trudniej najpierw pchała się jedna, po niej druga. Dziąsła puchły, robiły się krwisto czerwone, było marudzenie, problemy z jedzeniem ale wytrwaliśmy. Natomiast ostatni tydzień to był istny horror. Obydwie górne dwójki, jednocześnie się pchały. Nie wiem od czego zacząć, ale cierpienie mojego dziecka totalnie wyprowadziło mnie z równowagi. Panadol przeciwbólowo nic nie dawał, kupiłam nurofen a po nim brzuszek dawał dżezu. Temperatura była, ból tak okrutny, że nie dało się posmarować dziąseł, nie dało się pić z butelk…

11.

Obraz
Dziś babcia Grażyna ma urodziny :) A Lenka kończy 11 miesięcy. Podobno okres niemowlęctwa kończy się wraz z ukończeniem 1 roku życia. Niemożliwe... Od co najmniej 2 tygodni w domu moim zniknął niemowlak a rozgościło się na dobre wspaniałe Dziecko. To jak przeobraziła się Lenka jest niesamowite. Dokładnie za miesiąc minie rok od chwili gdy pojawiła się na świecie.  Lenusia stoi, co raz częściej i więcej sama, samiutka! Chodzi przy wszystkich meblach w zasadzie trzymając paluszkiem czegokolwiek by mieć wrażenie oparcia. Bierze za rękę i każe się prowadzić. Paluszkiem wskazuje na rozmaite rzeczy mówiąc: "to o tio i to". Gada, ohh jak gada! Gaduła z Niej fantastyczna, potrafi Jej się cały dzień buzia nie zamykać ;) I śpiewa sobie zwłaszcza przy kąpaniu. A kąpanie wprost uwielbia! A najbardziej wodę z prysznica. Jak tylko mówię: "Lenusia idziemy myju, myju" Od razu w podskokach leci do łazienki. Potrafi się sama bawić. Ma ulubione miejsca w domu, do których zagląda cod…

Z wizytą u psychologa.

Szkoda, że wciąż wśród społeczeństwa panuje stereotyp - psycholog jak psychiatra a psychiatra to tylko wariatami, czubkami, nienormalnymi się zajmuje. Nie jesteśmy ze stali nierdzewnej. Jeśli mamy przed sobą człowieka, który kreuje się na silnego pod każdym względem - nie dajmy się zwieźć pozorom. W rzeczywistości to zbroja zakładana na co dzień. W środku każdy ma lęki, obawy, złe doświadczenia. Nie ma rodzin idealnych, w każdej były problemy - kwestia większych i mniejszych problemów. Błędem jest chowanie negatywnych emocji i doświadczeń głęboko w podświadomości, ukrywając za srebrzystą zbroją. Wraz z upływającym czasem - rośnie frustracja, której ujście prędzej czy później w głowie rośnie i zaczną się problemy które i tak były, są i będą. Kwestia przyznania przed sobą do tego co było, jak było i że było.
Miałam w dalszej rodzinie, osobę chorą na schizofrenię. Jako dziecko, gdy się dowiedziałam o tym, oswoiłam się jednocześnie z faktem, ze psychiatra nie zajmuje się czubkami, a ludz…

Bardzo subiektywne wnioski z karmienia piersią.

Uwaga, kobiety które karmią piersią jeśli po przeczytaniu poniższego posta poczują się urażone - nie jest to zamierzone. To moje osobiste rozliczenie z traumą karmienia piersią.

Bardzo długo zbierałam się i zmierzałam sama ze sobą by napisać o tym. Moje doświadczenie karmienia piersią doprowadziły do wyrobionej przez siebie opinii, zwłaszcza patrząc na całość karmienia z perspektywy czasu. Nadszedł moment by wyciągnąć wnioski:  1. Uważam, że aby karmienie szło dobrze ważna jest budowa piersi i brodawek. Ja mając dwie różnej wielkości piersi i różne brodawki, nie miałam pojęcia, że może mieć to znaczenie. Żadne wyciąganie przed porodem nie miałoby znaczenia. Dziecko od razu wybrało tę pierś z której lepiej leciało mleko i łatwiej było chwytać brodawkę. Miałam świadomość, że karmienie jedną piersią nie wróży długiej kariery... 2. Nie pokazanie w szpitalu jak należy przystawić Dziecko do piersi. Wracając do domu po porodzie miałam krwawiące brodawki... 3. Dokarmianie w szpitalu! To je…

Obiadek ze świeżych pomidorów dla Maluszka :)

Obraz
Nie wiem jak to jest, gdy szukałam przepisów na dania dla Maluszków ciężko było... Zwłaszcza, że ja chcę robić szybko bez nadmiernego obierania, krojenia i gotowania przez cały dzień. Teraz robię sama, po prostu intuicyjnie wrzucam, próbuję i daję do próbowania Królewnie. Kupuję też obiadki w słoiczkach. dla urozmaicenia, by Lenka mogła zjeść coś nowego :) Ostatnio szał zrobił obiadek z rybką z bobovity - wzięłam, bo w dobrej cenie był przekonana, że będzie wypluwane a tu miłe zaskoczenie. W lodówce na wypróbowanie czeka rybka z tagliatelle hipp :) 
W piątek gdy zaczął się mecz, ja przystąpiłam do zrobienia obiadku (nie zupki) ze świeżymi pomidorami:
w 1 garnku:
2 kawałki zamrożonego indyka, 2 marchewki, listek laurowy, ziele angielskie, gałązka natki selera,  szczypta lubczyku, koperku, odrobinka soli, 2-3 szklanki wody
całość gotujemy, na rosołek/wywar
w 2 garnku: 2 łyżki ryżu, garść makaronu, 5 minut przed końcem gotowania wrzuciłam 3 różyczki zamrożonego brokuła
Nie chce mi się…

Wracam do pionu.

Obraz
Już 2 tydzień czuję po sobie jak wspaniałe zmiany zaszły i zachodzą dalej dzięki unormowaniu hormonów. Tabletki mają na mnie zbawienny wpływ. Jestem lepszym człowiekiem pod każdym względem. Przede wszystkim lepszą Matką.  Moja droga przez macierzyństwo to nie sielanka. Zaliczyłam i wzloty i upadki. Po narodzinach nie zalała mnie fala miłości a ogarnął lęk i przerażenie. Problemy z karmieniem nasiliły mój stan i dopóki nie przeszłyśmy na MM kryzys trwał. Z czasem wszystko się zaczęło normować, wypracowałam plan dnia z Lenką i żyło nam się nieźle. Z czasem jednak było znowu co raz trudniej. Mój cykl z każdym kolejny był co raz trudniejszy do przetrwania. Bóle przy @ się nasilały... Znowu wpadłam w czeluść czarnej dupy i 3 miesiące czekałam na to co mam teraz...  Patrzę na moje Dziecię z miłością, co wcześniej nie było tak proste. Oczywiście, Córka była dla mnie wszystkim ale ja nie mogłam Jej dać wszystkiego. Byłam strasznie rozdrażniona, spięta, nerwowa, wrzeszcząca i po prostu niemił…

Mama na gigancie.

Obraz
Nie uciekłam z domu. Ale poniekąd tak się czułam.W sobotę wcześnie rano wyruszyłam na uczelnię. Dość szybko uwinęliśmy się z wpisami. Miałyśmy zrobić sobie zakończenie roku i iść na piwo całą grupą. Oczywiście - jak to zazwyczaj bywa - poszło nas 5.
Spędziłam calutki dzień poza domem, z dala od Córki, od M., od codzienności i rutyny. Choć rozmawiałyśmy właśnie o tym ;) 3 z nas to mężatki i młode Mamy. Te same dylematy, te same problemy. Niestety faceci są baaardzo do siebie podobni i jeszcze bardziej wygodni. Nie wiem jak matki wychowują synów (mam 2 siostry). Dlaczego faceci mają tak głęboko wryty stereotyp, że to Partnerka zajmuje się domem i Dzieckiem? A On mężczyzna pracując za wszystkich staje na głowie by zarobić na utrzymanie, przy czym uważa że jest alfą i omegą i zależy od niego wszystko. Nie mając świadomości, że to My trzymamy ich w garści. Przy tym są cholernie niedojrzali i wielokrotnie zachowują się jak mali chłopcy... Pewnie życia mi nie starczy na zastanawianie się nad…