Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012

System

Bycie hause manager wymaga jakiejkolwiek logiki w prowadzeniu domu. Można mieć plan ale on i tak nigdy nie jest pewny i weryfikuje go zachowanie Dziecka. Lenka jest dzieckiem wymagającym więc robienie czegokolwiek przy niej wymaga maksimum gimnastyki a jednocześnie musi być ograniczone do minimum przy jej aktywności. Najprościej idzie wstawianie prania i składanie. Prasowanie odpada, bo Lenka chce deskę i żelazko zabierać a także prasowane pranie. Codzienne sprzątanie to syzyfowa praca, bo i tak pierdolnik wraca na miejsce po 5 minutach. W ostatnim czasie musiałam pewne rzeczy zmienić, bo tryb życia Lenki wręcz wymagał wprowadzenia zmian. Jest tylko jedna drzemka, która potrafi się pojawić dopiero o 16:30! Tak więc Dziecko moje Kochane lata od 7 do 16:30 a ja się dzisiątkuje żeby zrobić cokolwiek. Dziś padła o 13:30 i spała z przerwą o 14:15 do 15:30. Tak więc pory drzemek to jedna nie wiadoma a ja nie mam w zwyczaju usypiać na siłę o stałej porze dnia tylko Dziecko samo decyduje kie…

Ja wiem..!

Obraz
Że są matki wpatrzone w dzieci jak w obrazek.
Że cierpliwości mają nadto i nigdy im jej nie brakuje.
Że nie denerwują się przy dziecku i w ogóle.
Że nie przejmują się niczym.
Że siłę czerpią z codzienności.
Że nie męczy je rutyna.
Że każdy dzień z dzieckiem i kolejne są dla takiej matki błogostanem.
Że nie walczą ze sobą i swoimi potrzebami, których nie mogą zrealizować.
Że bez problemu swoje potrzeby przedkładają na potrzeby dziecka.




Moja mama była taką mamą, gdy urodziłam się ja. A byłam bardzo wymagającym, płaczącym i krzyczącym dzieckiem.

Dla mnie macierzyństwo nie było błogostanem. Wiele trudności sprawiało mi wiele prostych spraw.

Teraz jest łatwiej. I nie dlatego, że coś sobie uświadomiłam, że doznałam olśnienia czy nagle pokochałam codzienność. NIE! Poszłam do lekarza i powiedziałam, że wszystko mnie wkurwia bez powodu tak mocno, że chodzę wściekła kilka dni i nie jestem w stanie się uspokoić dopóki się nie rozedrę na kogoś (czyt. na męża). Dostałam magiczne tabletki, które ro…

Aktualizacja wirus usunięty!!!

Na blogu, wiem o nim i jestem w trakcie usuwania...!

Pojawił się niezależnie ode mnie, wiem skąd jest ale nie chce pisać publicznie bo nóż w kieszeni się otwiera...

Wirus został usunięty wszystko powinno być w porządku :) Dziękuję za pomoc Agnieszce i jej mężowi bo sama bym usunęła bloga.

Dieta roczniaka.

Jako, że w domu mam roczne, chodząco-biegające Dziecię oprócz rewolucji rozwojowej przeszłyśmy rewolucję jedzeniową. Nie gotuję papek o ile w natarciu brak zębów wtedy czasem miksuje ale nie za każdym razem. Do lamusa odchodzi kaszka z owocami, tę podaje 1-2 razy w tygodniu. Fantastycznie idzie Lence samodzielne jedzenie, powiedzmy że to blw w naszym wykonaniu.
Jeśli Lenka budzi się w nocy głodna, dostaje mleko z kleikiem ryżowym lub kukurydzianym (tak ok. 2-3 w nocy). Potem budzi się ok 7 rano i dostaje jogurt jogobella lub serek danio. Jeśli w nocy nie ma pobudki na mleko, to dostaje je rano o 6-7 a jogurtu lub serka nie. ok 11-12 Lenula je np. kanapki.  Kromkę chleba smaruję masłem i pasztetem z lidla Pikok. Odkrawam skórki jeśli są twarde (z reguły Lena je chlebek razowy pełnoziarnisty gdzie skórka jest twarda i ciężko idzie gryzienie), kroję na mini kanapeczki 1cm na 1cm i Lena sama je pałaszuje w między czasie daję też pomidora albo ogórka świeżego. W tej porze również zjada ja…

Zmiany uwielbiam zmiany!

Obraz
W głowie miałam zupełnie inną wizję wyglądu bloga po zmianach które zaszły. Efekt przeszedł moje wyobrażenia! Tak wspaniała osobą jaką jest Sroka siłowała się z moją wyobraźnią (nie lubi fioletowego koloru więc nie było łatwo ;) a ja w międzyczasie zmieniłam koncepcję jednak podstaw się trzymałam:
Fiolet - to mój ulubiony kolor, połączenie różu (czerwieni) i niebieskiego, ciepła i zimna, ognia i wody  - czyli 2 żywiołów jakie we mnie drzemią, 2 przeciwności, sprzeczności.
Zieleń - czyli żólty z niebieskim - też połączenie 2 skrajności a jednocześnie koi nerwy.
Motyl - z poczwarki czyli brzydkiego stworzenia przeistacza się w tak cudowne (najcudowniejszy owad) stworzenie. W pięknym ciele żyje zaledwie pare dni a w swoim krótkim i pięknym życiu potrafi wywołać tornado a nawet tajfun!
Kalie (kalle) - moje ulubione kwiaty. Fioletowo-bakłażanowe niemal czarne kalie miałam w ślubnym bukiecie, które ciocia wplotła w kremowe róże. To właśnie bukiet ślubny stanowił podstawę wizji wyglądu blog…

Bo tak jest.

Od kilku tygodni nie spędziłam z Lenką samej całego dnia jak to było do Jej roczku. Przez te tygodnie niemal codziennie przewija się ktoś przez naszą chałupę. M ma urlop który właśnie się kończy. Przez nasze choróbsko nigdzie nie wyjechaliśmy ja dziś dopiero na 90% czuje się na siłach a choroba pochłonęła część pieniędzy przeznaczonych na wyjazd... i tak 3 rok z rzędu lato minie a ja nie zobaczę ukochanego morza...
Są też oczywiście plusy tej sytuacji. Lenka spędziła duuuużo czasu z Tatą. Dziś tata powiedział, że chociaż urlop przeminął pod znakiem szpitala domowego to się cieszy tym czasem z Lenką. Lenula też potrzebowała nasycenia się Tatą, który zawsze przemyka... Zasypianie wieczorem we 3 to już obowiązek bo bez rodziców Lenusia nie zaśnie. Rano o 6:30-7 koniecznie do rodziców do łóżka i jeszcze drzemanie wspólne... Lenka tylko się turla i przeżuca szczerząc zębale od Taty do Mamy. Jak zaśnie to co i rusz sprawdza naszą obecność. A jak Mama z Tatą się przytulają to Dziecko aż pis…

Pochorobowo

Nie wiem od czego zacząć. Od zeszłej środy przez cały tydzień przeszliśmy armagedon przez atak na pearl harbor po bitwę warszawską (celowo z małych liter jako przenośnia). Lenka chorowała od środy, kupy, gorączka (która trwała do czwartku 2 w nocy) bez wymiotów. Piła, jadła. Lekarka nas marnie potraktowała bo na wizycie dała skierowanie do szpitala nie mówiąc nic co dolega Pannie i jak mam postępować oprócz elektrolitów i probiotyków... W czwartek pojechaliśmy do 2 lekarza prywatnie. Powiedział, że to typowy wirus i podał jak prowadzić dietę... Tylko, że Lena miała gdzieś dietę i dawałam jej to co chciała. Piła wodę z glukozą, jadła paluszki słone i piła mleko z kleikiem ryżowym! Nic jej nie było! Najgorsze był odparzenia... Kupa ze żrącym kwasem i wirusami... powodowałą rany na które owszem pomagał krochmal, sudocrem ale kolejna kupa nawet przebrana natychmiast po zrobieniu powodowała powtórkę z koszmaru...
Mnie rozłożyło w sobotę... Jeszcze dzisiaj męczą mnie skurcze żołądka i jel…

Mame też rozłożyło...

Jak wyżej... leżę i kwiczę... z Lenką lepiej.

Choróbsko.

Wirus męczy moje Kochane Dziecię.
Przed wczoraj najpierw pojawiła się temperatura ok. 39stopni (mamy termometr przykładany na czoło w pasku).
Potem jedna kupa, druga, trzecia, czwarta, piąta... i tak aż do 8!

Pognałyśmy do lekarza. Rejestrowałyśmy się przez telefon, miałyśmy być między 13:30 a 14. Dotarłyśmy o 13:50 a Doktor już za szczepienia się wzięła. Czekałyśmy 40 minut aż nas przyjmie, z pretensją że przychodzimy jak chcemy... Pokazałam jaka kupa bo akurat piąta z kolei była. A doktor nic nam nie powiedziała o co kaman tylko skierowanie do szpitala wypisała! Przepisała probiotyk i elektrolity...
Hola hola! Szpital to ostateczność. Młoda nie miała wymiotów, gorączkę z powodzeniem zbijałam panadolem w syropie, piła dużo i apetyt był w porządku. Wieczorem znowu pojawiła się temperatura, trochę ciotki zaczęły siać panikę, żebym pojechała do szpitala. Ale ja się bronię ręcami i nogami przed szpitalem. Nienawidzę szpitali a u nas jest wyjątkowo do dupy, bo lekarze w ogóle nie współpra…

Wyższa szkoła jazdy.

Moje Dziecko skończyło Roczek ponad 2 tygodnie temu. Te ponad 2 tygodnie to istna rewolucja Dziecięca!

Lena chodzi, nauka trwała 3 tygodnie dzień w dzień ćwiczyła a jak chciała przyspieszyć to na czworakach. Teraz uczy się biegać. Już butami się nie bawi. Bierze buty, próbuje je włożyć w końcu przynosi je mnie i mam jej założyć by od razu wyjść na podwórko. Wczoraj przyniosła Tacie buty by ten poszedł z nią. Nie miał wyjścia...
Mamy już tylko jedną drzemkę w ciągu dnia! Ubolewam, bo czas na pracę mi się skurczył a Młoda chce ciągle na podwórku latać... więc dwoje się i troje a nawet dziesiątkuje!
Lena mówi, gada jak najęta! (Mama nie woła) Tata, Tatuś, Ko ko ko (kury), łou łou (pies), koi koi (kot), baba, dadek, Ka ka (kaja labradorka sąsiadów) i mnóstwo innych mniej zrozumiałych wyrażeń.
Kocha rowerek! Na rowerku spacer może trwać i trwać i nic nie przeszkadza. Chyba, że buty które dziś zdjęła w czasie spacerku i musiałyśmy zrobić powrót by je znaleźć... (udało się)
Bardzo się cies…

Tańcząca na fundamentach.

Dużo się dzieje ostatnio. Mnóstwo szumu, ludzi przewijających się i cała gromada emocji. Emocji skrajnych. Był dzień gdzie było miło, spokojnie, przyjemnie i równie nerwowo, przykro, złoszcząco niemal krzycząco. Już od dawna robie wszystko by nie kłócić się przy Dziecku. Gdy iskrzy między mną a mężem wyganiam go z domu albo sama wychodzę. Najlepszym sposobem to ominięcie się zwłaszcza jak od samego czubka języka po jego koniec układa się stek złości, żalu i zmęczenia które ciągnie się w nieskończoność. Oboje jesteśmy DDA więc kłótnie są pełne emocji.
Żeby odciągnąć moje myśli i skupiając się na innych a jednocześnie nie dać się sprowokować i wciągnąć w bezsensowną dyskusje wkładam słuchawki w uszy i odpalam muzykę. Dookoła mam całe pole podwórka a w zasadzie mogłabym biegać po całej wsi. Niestety biegać nie mogę a w nocy nie chce mi się chodzić po rower.
Żeby odciąć się muszę się wyładować. Nie zawsze mam na to siły. A pewnego wieczoru, po dniu pełnym atrakcji i ciężkim wieczorze, gd…