Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2012

Zdrowy dystans

Obraz
Najbardziej do szczęśliwego życia potrzebuję dystansu. Nie mogę traktować dosłownie ludzi, rozmów, słów czy przeczytanych książek... Bo zaczynam chorować. Przez to całe zamieszanie wokół RB zaczęły nachodzić mnie myśli, że jestem złą matką bo nie potrafię skupiać się tylko i wyłącznie na potrzebach dziecka. Jest mi dobrze, bo jestem w stanie ogarniać kilka rzeczy na raz, bo mam podzielną uwagę i dzięki temu mi lżej.
Skończyłam pisać pracę magisterską. Dziś złożyłam w dziekanacie. Mnóstwo zżartych nerwów, bo jeszcze wczoraj nanosiłam poprawki w czym pomagała mi moja Mama i Mąż oczywiście. Ciężko jest pisać pracę u kogoś, kto wytyka błędy i nic poza tym. Żadnej podpowiedzi, wyjaśnienia bo o tłumaczeniu nie myślę ale o jakiejś wskazówce jak ma co wyglądać... Poza tym wskazywanie zmiennych i wskaźników w badanich jakościowych niemal nie istnieje! Niemal, bo musiałam je wykazać w mojej pracy... Te ostatnie dni były ciężkie. W poniedziałek miałam bardzo ciężki dzień. Po całym weekendzie ś…

W zgodzie ze sobą

Obraz
Z naszymi dziećmi łączy nas mnóstwo. Wbrew pozorom nasze potrzeby nie są tak zróżnicowane. Jednak jest jedna zasadnicza sprawa, która nas różni od dziecka. To poczucie własnej wartości. Dziecku buduje się poczucie własnej wartości od narodzin do 3-4 roku życia. Moje poczucie własnej wartości to, żniwo z tych pierwszych lat życia. Poczucie wartości w moim przypadku to sinusoida, która z biegiem lat ewoluowała. Dziś jestem na równej stopie z poczuciem własnej wartości. Nie nienawidzę siebie jak kiedyś, nie wielbię siebie jak to innym się wydaję. Akceptuje siebie taką jaka jestem.
Droga do akceptacji była bardzo pogmatwana ale udało się a to najważniejsze. Kiedyś postanowiłam wziąć się za uporządkowanie mojej chaotycznej przeszłości. Miałam szczęście. Znacznie wcześniej trafiłam do świetnego psychologa, postanowiłam wrócić do niego. To on pokierował mną tak, że znalazłam się na grupowej terapii DDA. W międzyczasie pisałam pracę licencjacką o ADHD dzięki czemu doskonale rozłożyłam moją …

Ekspertka

Kto może mianować się ekspertem od wychowywania, zajmowania, opieki nad dzieckiem? Sklepowe półki uginają się od poradników dotyczących wychowania dzieci. Autorzy to zazwyczaj rodzice dziecka lub kilku dzieci, wykształceni z kierunku pedagogicznym lub/i psychologicznym z jakimś doświadczeniem zawodowym. Ale czy to wystarczy by uważać się za eksperta i pouczać innych rodziców? Czy autorzy przeprowadzali badania na grupach dzieci? Czy wysuwali wnioski na podstawie własnych doświadczeń? Nie wiem jak odpowiedzieć na te pytania. Ostatnio sięgnęłam po sławienną ksiązkę Agnieszki Stein i utknęłam na 70... tej którejś stronie i za nic nie mogę brnąć dalej. Z jednej strony autorka opisuje oczywiste oczywistości, banalne jak budowa cepa i proste jak drut. Z drugiej strony mam wrażenie, że odnoszą się tylko do bliżej nieokreślonej grupy dzieci raczej spokojnych, bez problemowych a także do rodziców bez nerwic, adhd i innych przypadłości. Być może w dalszej części książki jest mowa o w/w grupie…

Wykopki

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz byłam na wykopkach. Na pewno były onr u mojej babci. Od 6 lat co roku organizujemy się i zbieramy ziemniaki, swoje, własne, ekologiczne. Zbiory są różnie, w zależności od tego jaka jest wiosna i lato. Przez jakieś 3 lata każdej wiosny S. miał wątpliwości... sadzić czy nie sadzić. 6 lat temu gdy pierwszy raz zbieraliśmy z obecną ekipą wokół nas jeszcze 2 sąsiadów zbierało. W minioną sobotę tylko my... Od początku zbieram ja i moje siostra. Pierwsze wykopki były z dziadkiem ale dziadka zdrowie już nie pozwala na taką pracę. Do ubiegłego roku zbierała moja mama ale jej kręgosłup się nie nadaję. Od 2 lat zbiera z nami moja młodsza siostra. S. tylko lata wokół i do traktora by rozkopać kolejne redliny. W tym roku moja mama opiekowała się Lenką. M. murował. S. latał z traktorem, rozpalał ognicho i pomagał M. Zbierałyśmy we 3 i ciocia M z synem. Mamy żelazne zasady. Co roku chcemy zbierać od 11 a zawsze na polu znajdujemy się ok 13-14 i kończymy o 18. (Chyba…

Jak to możliwe...?

Obraz
Że wylegując się z w piżamie z Lenką do 10 nie mam wyrzutów sumienia i stresu, ze coś dziś muszę zrobić?



Bo w ogóle stres na każdym kroku przestał istnieć.
Bo spędzanie czasu z Dzieckiem daje mi RADOŚĆ!
Bo mam siły i czas by wychodzić na spacery 3 razy dziennie
Bo pozwalam Dziecku bawić się z kotami i psem sąsiadów a ja w tym czasie ogarniam przestrzeń
Bo wstawanie rano z łóżka to nie problem
Bo wielkie gówniane problemy TEŻ przestały istnieć.
Bo na spacerze się śmieje choć pokonuję tę samą trasę codziennie
Bo Dziecko zasypia w dzień i śpi
Bo w końcu znalazłam chwilę by porządkować w szafkach w kuchni
Bo wstyd poszedł w cholerę
Bo lęki zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
Bo jak się wkurwiam to trwa to chwilę
Bo nie wyżywam się na otoczeniu
Bo nie chodzę jak bomba zegarowa
Bo mobilizacja do zrobienia czegokolwiek trwa ułamek sekundy


Nie zadręczam wewnętrzną niemocą.
Nie zadręczam bezsilnością wobec siebie samej.
Nie zadręczam otoczenia.
Nie zadręczam brakiem sił.

Ni…

Dentka

Dziś był mega nerowy dzień a ja jestem jak dentka.

Od wczoraj miałam stresa, bo dziś zaległe roczkowe szczepienie.
Lenka wstała lewą nogą. Cały dzień chodziła "wkurwiona". Wszystko przez moje durne nerwy.
Ciśnienie mi rośnie, bo poprawiam pracę mgr i jeszcze jej nie złożyłam...
Szczepienie Lenka zniosła zdumiewająco. 0 reakcji. żadnego płaczu, histerii, jęku, nic.
Chodziłyśmy po mieście 3h. Zaczął się bunt. I tak trwał dłuuuugo.
Drzemka dopiero o 17. Bez obiadu, padła ze złością na buźce.
A ja musiałam poprawiać pracę, nerw jak 150. A leki choć wzięłam za wczasu rano z domu, wpierniczyłam i nerw nie opuścił mnie.
Tragedia, gdy człowieka dopada ciśnienie, mega nerw, trzęsie się i za chiny, rosje i polskę nie może się uspokoić.
Lenka mój radarek, chłonie jak gąbka moje nastroje zanim jas się zorientuję o co kaman.
Do domur wróciliśmy przed 20. Lenka miała oczy przekrwione ze zmęcznia, stresów i nadmiaru emocji i głodu... Przy kąpieli wpadła w histerię, bo ja durna zapomniała…

Nowa miłość Lenki

Obraz
Dostaliśmy spacerówkę. Pani powiedziała, że za uśmiech :))) Więc cieszymy się od ucha do ucha. Spacerówka jest po jednym dziecku, które ma obecnie 13 lat! Leżała przez te wszystkie lata na strychu aż trafiła do nas. Obawiałam się jakiegoś rzęcha a tu miła niespodzianka! Wózek jest świetnej jakości, nie trzęsie się, nie lata w nim wszystko, nie skrzypi. Jest ładny, fajny i tak wygodny, że Lenka zakochała się w nim bez pamięci! Rowerek już ni istnieje dla niej. Gdy wychodzi z domu od razu biegnie do pomieszczenia gospodarczego by wyciągnąć wózek, woła by ją natychmiast posadzić i można wozić, wozić i wozić. Lenka sobie podśpiewuje, śmieje się i raduje niesamowicie. Wypróbowałam go na wiejskich drogach, na kępach trawy, na wybojach, na tonach piaskowych... sprawdza się wspaniale. Dziś woziłyśmy się po mieście. Pojęcia nie miałam, że taka radość nastanie po zmianie wózka, który w dodatku był prezentem w ciemno. Mam też ochraniacz na nóżki ale nie wiem jak go zainstalować :P Minusem jest …

Nerwy.

Obraz
 Nie wiem jak jest z innymi dziećmi, ponoć jest tak samo, że są silnie związane z matkami. Od narodzin Lenki widziałam jak moje nerwy oddziaływują na nią samą. To niesamowite jak fakt, że nie okazując złości a mając ściśnięty żołądek Lenka od razu jest niespokojna. Nigdy nie mogłam powiedzieć, że Córka jest zła, niegrzeczna, rozdarta, złośliwa czy inne tego typu historie powszechne od rodziców dzieci, które nie zachowują się pozytywnie. Inaczej nie umiem tego nazwać, bo są zachowania pozytywne i negatywne. Nie mogę powiedzieć, że Lenka jest niedobra tylko, że przeżywa negatywne emocje i zachowuje się adekwatnie do nich. Co więcej zawsze powtarzałam, że dla mnie siedzenie z Dzieckiem w domu to katorga i męki. Ale Dziecko? Zawsze było wspaniałe. Kilka miesięcy przed ciążą zdiagnozowano u mnie depresje z nerwicą, której nie doleczyłam. W ciąży mózg miałam zaciążony i choć pełna obaw starałam się myśleć pozytywnie. Po urodzeniu nie wiedziałam co się ze mną dzieje, byłam w bardzo złym st…

Sesja zdjęciowa.

Obraz
Moje marzenie się spełniło
Dzięki facebookowi odezwała się do mnie koleżanka z liceum. Nie widziałyśmy się 5 lat! Mieszka w anglii gdzie pracuje jako asystentka fotografa. Dała znać, że będzie w Polsce i z chęcią zrobiłaby zdjęcia Lence :) Zdjęcia wyszły cudowne, nie mogę wyjść z zachwytu nad moim Dzieckiem i nad szczęściem, że udało się je zrobić. A spotkanie po latach... no same pozytywne emocje! Zdjęcia w pełni naturalne, żadnych wymuszonych pozycji czy ustawień :) Bawiłyśmy się super! Dziękuję Wspaniałej Beacie za czas i chęci :)))


A Rozdanie ciągle trwa! 

BLW w naszym wydaniu i Rozdanie :)

Obraz
Moje Dziecko samo wie czego chce. Problem w tym, że nie wie jak to zakomunikować. I tak metodą prób i błędów staram się trafić w pragnienie Córki. Jakoś nigdy nie pałałam entuzjazmem do metody BLW. Jak Lenka była maleńka z refluksem - nie miało to szans, bo nie mogła jeść surowych owoców tylko słoiczkowe, które dzięki pasteryzacji nie są surowe. Po surowych było rzyganie. Obiadki zjadała pięknie więc nie widziałam sensu w zmianie. Problemy zaczęły się w marcu przy wyżynających się górnych jedynkach. O ile Lenka zjadała w ciągu dnia wszystko co dawałam o tyle z obiadami było ciężko. Musiały być papki ale zjadanie całej porcji bezproblemowo to była przeszłość. Nie chciała niczego co miało cząstki jedzenia ze względu na ból przy zębach. Mnóstwo nerwów straciłam, bo sytuacja była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Próbowałam dawać wszystko w rozmaitych postaciach ale Lenka nie była gotowa na jedzenie samodzielne a papki jej nie odpowiadały do końca. W tym czasie też Lenka przechodziła rew…